Najwyżej rozstawiona Sabalenka, która w przyszłym miesiącu będzie walczyć o trzeci z rzędu tytuł w wielkoszlemowym US Open, dobrze zaczęła środowy pojedynek, szybko przełamała rywalkę i objęła prowadzenie 2:0. Czeszka szybko doprowadziła do wyrównania i chociaż później ponownie została przełamana, to po raz kolejny zdołała odrobić stratę już w kolejnym gemie. W tie-breaku Bejlek przegrywała już natomiast 1-5, jednak wtedy zanotowała znakomitą serię i wygrała 9-7.
W drugim secie, ponownie pełnym przełamań, Białorusinka prowadziła już 4:1, ale finalnie o jednego breaka lepsza okazała się Czeszka i po raz pierwszy w karierze awansowała do ćwierćfinału imprezy rangi WTA 1000. O półfinał zagra z rozstawioną z numerem 20. Amerykanką Madison Keys, która w 1/8 finału wyeliminowała Chinkę Xiyu Wang 7:6(3), 6:4.
"Czuję się niesamowicie. Nie mam słów. Po prostu cały czas wierzyłam w siebie i to był klucz w tym meczu. Ona zagrała niesamowity tenis, a ja po prostu wierzyłam, walczyłam i starałam się dać z siebie wszystko" - powiedziała 20-letnia Bejlek w krótkiej rozmowie na korcie po spotkaniu.
Porażka może mieć spore konsekwencje dla Sabalenki. Jeśli Kazaszka Jelena Rybakina, która w ćwierćfinale zagra z Igą Świątek, dotrze do finału, to zepchnie Białorusinkę z pierwszego miejsca w światowym rankingu.
Dla Świątek nadchodzący ćwierćfinał również ma duże znaczenie rankingowe. Jeśli przegra, na liście WTA spadnie z piątej minimum na dziewiątą lokatę, a teoretycznie grozi jej nawet wypadnięcie z czołowej dziesiątki.
W półfinale zwyciężczyni zagra z lepszą w meczu Amerykanek, w którym zmierzą się Amanda Anisimova i Jessica Pegula.
