Przejdź do głównej treści

Z Grbiciem w każdym turnieju zdobywamy medal, brakuje jeszcze dwóch złotych

Z Grbiciem w każdym turnieju zdobywamy medal, brakuje jeszcze dwóch złotych
Z Grbiciem w każdym turnieju zdobywamy medal, brakuje jeszcze dwóch złotychREUTERS/Stoyan Nenov

Nikola Grbić powtórzył sukces z 2023 roku, ponownie prowadząc polskich siatkarzy do dwóch złotych medali - Lidze Narodów i przede wszystkim w mistrzostwach Europy. Zapewniając sobie z Biało-Czerwonymi równocześnie kwalifikację olimpijską, trener uciszył krytyków mówiących, że najważniejszych imprez nie wygrywa. Z każdego z 10 turniejów kadra pod jego wodzą przywiozła medale.

Wczorajsze osiągnięcie reprezentacji Polski trudno nie dostrzec prawidłowości bez precedensu: pod wodzą Nikoli Grbicia zespół w każdym turnieju walczy o najwyższe cele. Wywodzący się z siatkarskiej rodziny Serb pojawił się na horyzoncie polskiej kadry po objęciu przez Sebastiana Świderskiego prezesury PZPS jesienią 2021 roku i objął stanowisko selekcjonera cztery miesiące później.

Już pierwszy rok pracy z biało-czerwonymi obfitował w sukcesy – trzecie miejsce w Lidze Narodów i jednak nieco rozczarowujący, biorąc pod uwagę dwa wcześniejsze tytuły, srebrny medal mistrzostw świata. Właśnie złoto na największej światowej scenie pozostaje do dziś brakującym elementem w dorobku Polski pod kierownictwem Serba.

Nowy szkoleniowiec mówił jednak wówczas, iż w jakimś sensie to dobrze, że Polacy przegrali finał, bowiem pozostaną bardziej głodni zwycięstw. Pozostali, o czym wszyscy przekonali się już rok później.

Najpierw w świetnym stylu odnieśli historyczny triumf w Lidze Narodów w Gdańsku, a po niecałych dwóch miesiącach zostali mistrzami Europy drugi raz w historii i pierwszy od 2009 roku. W finale w Rzymie pokonali Włochów, rewanżując im się za porażkę z finału mistrzostw świata w Katowicach. Na zakończenie wymagającego sezonu wywalczyli w Chinach kwalifikację olimpijską bez porażki na koncie.

Powrót na olimpijskie podium w Paryżu

W 2023 roku Grbić został już więc drugim najbardziej utytułowanym z trenerów polskich siatkarzy w historii, po Hubercie Jerzym Wagnerze, który z Biało-Czerwonymi zdobył sześć medali. W dorobku zarówno zawodników, należących do jednego z najbardziej utalentowanych pokoleń w historii polskiej siatkówki, a także Serba jako szkoleniowca wciąż brakowało jednak tego najcenniejszego – olimpijskiego.

Polacy wcześniej tylko raz stanęli na podium najważniejszej imprezy sportowej na świecie. W 1976 roku w Montrealu wywalczyli złoty medal pod wodzą Wagnera. Później wielu szkoleniowców próbowało powtórzyć wyczyn legendarnego trenera. Antidze i Heynenowi udało się ponownie doprowadzić Polaków do mistrzostwa świata, ale obaj polegli w turnieju olimpijskim.

Dopiero Grbić zdołał pójść w ślady Wagnera. Nie powtórzył wyczynu słynnego „Kata”, Polacy przegrali finał paryskich igrzysk z Francuzami. Jednak trzeba go doceniać za regularność, gdyż z nim na czele sztabu szkoleniowego Biało-Czerwoni nie schodzą z podium. Każdą imprezę na międzynarodowej arenie, do której przystąpili, kończyli w czołowej trójce. W piątek Grbić świętował setne zwycięstwo z Polakami, a później dodał kolejne.

Zmiany kadrowe hamowały złote ambicje

Z drugiej strony, poza mistrzostwami Europy w 2023 roku, w każdej innej mistrzowskiej imprezie czegoś brakowało, by stanąć na najwyższym stopniu podium. Zazwyczaj wytłumaczeniem były liczne kłopoty zdrowotne, które od kilku lat rzeczywiście torpedują kadrę Grbicia. Tak było również trzy lata temu, gdy w obu „złotych” turniejach w najważniejszych meczach nie zagrał zmagający się z kontuzjami Bartosz Kurek. Wówczas pozostali zawodnicy byli jednak w najlepszej formie wtedy, kiedy było to kluczowe.

Co roku serbski szkoleniowiec podkreśla, że selekcja wąskiego składu jest dla niego trudna i że reprezentacja Polski ma najszerszą ławkę rezerwowych spośród wszystkich zespołów. Wśród zarzutów pojawiało się jednak, że w kluczowych momentach, poza 2023 rokiem, zawodnicy bywali bez formy, a zmiennicy nie dostawali od trenera szansy, by spróbować poprawić grę.

Tak było nie tylko w igrzyskach olimpijskich w Paryżu. Sytuacja powtórzyła się w ubiegłorocznych mistrzostwach świata na Filipinach. Polakom ponownie zabrakło zdrowia – jeszcze przed turniejem kontuzji wykluczającej go z imprezy doznał Aleksander Śliwka, już w Manili uraz pleców dotknął Tomasza Fornala, a tuż przed półfinałem problemy z mięśniami brzucha spotkały Kurka.

Kłopoty zdrowotne, podobnie jak w Paryżu, zatrzymały Biało-Czerwonych. To, co udało im się jednak w półfinale igrzysk, gdzie zmiennicy wyszarpali awans do finału, nie udało się w Manili. Drogę do finału zamknęli Polakom „przeklęci” Włosi, którzy trzy lata wcześniej pozbawili ich trofeum globalnego czempionatu.

Tym razem spory kamyczek wpadł jednak do ogródka trenera, gdyż na Filipinach nawet nie spróbował skorzystać ze zmienników. Tych, którzy dwa miesiące wcześniej ponownie wywalczyli złoty medal Ligi Narodów.

Sezon 2026 był inny, Grbić świetnie dobrał rozwiązania

W tym roku Grbić jednak ponownie zamknął usta krytykom, wygrywając dwie imprezy w jednym sezonie. Najpierw jego podopieczni obronili trofeum w Lidze Narodów, a dwa miesiące później dokonali tego samego w mistrzostwach Europy, ponownie we Włoszech. Tym razem stawka była większa, bowiem zwycięzca turnieju zapewniał sobie równocześnie awans na igrzyska olimpijskie w Los Angeles, co jest nadrzędnym celem budowanej przez Serba reprezentacji.

"Jestem bardzo szczęśliwy, zadowolony i dumny. Nie wiem, kto mnie pytał jakiś czas temu o to, dlaczego prezentujemy się lepiej w Lidze Narodów niż w imprezie docelowej. Chcę tylko przypomnieć, że tak się zdarzyło tylko raz - w zeszłym sezonie, gdy po triumfie w VNL zdobyliśmy brąz mistrzostw świata. W innych latach albo zajmowaliśmy z imprezie docelowej wyższe miejsce niż w VNL, albo mieliśmy po prostu podwójne złoto. Jestem dumny, bo jestem trenerem tych zawodników" – powiedział po finale w Mediolanie serbski trener.

10/10 - turnieje Polski z medalami za kadencji Grbicia
10/10 - turnieje Polski z medalami za kadencji GrbiciaAFP / Flashscore

Jak podkreślił uznany komentator siatkówki Jakub Balcerzak, w tym sezonie wychodzenie poza schematy i dynamiczne dostosowywanie się do sytuacji było najmocniejszą stroną Grbicia i jego sztabu, być może decydującą o sukcesie i utrzymaniu impetu przez cały sezon.

Szkoleniowiec nie zamierza się zatrzymywać. Jeszcze przed rozpoczęciem igrzysk w Paryżu prezes PZPS Świderski poinformował o przedłużeniu kontraktu z Grbiciem do kolejnego turnieju olimpijskiego w Los Angeles w 2028 roku.

Serb pozostaje jedynym trenerem, który w 10 imprezach, w jakich poprowadził polski zespół, wywalczył 10 medali. Teraz może się skupić na przygotowaniach do igrzysk, gdzie celem będzie złoty medal, którego nie udało się zdobyć w Paryżu.

Wcześniej jednak będzie miał na swojej drodze jeszcze jedno wyzwanie – złoto mistrzostw świata, którego również brakuje w jego trenerskiej kolekcji. Przyszłoroczny mundial odbędzie się w Polsce.

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen