Co prawda oba tegoroczne starcia w Lidze Narodów udało się wygrać, jednak rywalizacja Polski ze Słowenią zyskała sporą renomę i ekipę ze słonecznej strony Alp trzeba traktować jako wyjątkowo trudnego rywala. Nawet z brakami kadrowymi Słoweńcy zamierzali walczyć o historyczny awans do finału.
Sprawdź szczegóły półfinału Słowenia - Polska
Prowadzenie mimo nerwów na finiszu
Wiodącą postacią pierwszych punktów był Wilfredo Leon – skutecznie zamknął tylko jeden z dwóch ataków, za to szybko dołożył asa i pozwolił nam trzymać punkt z przodu. Przy stanie 7:6 Mujanović popełnił poważny błąd w ataku na wagę +2, a gdy w taśmę zaatakował następnie Mozić, trener Słowenii przerwał grę.
Zdobyta na wczesnym etapie przewaga utrzymywała się mimo prób odrabiania strat. Po kontrze zwieńczonej petardą Bołądzia było nawet 11:7, jednak przewaga wahała się w zakresie 2-3 punktów. Słoweńcy sprawiali niemałe problemy zagrywką, jednak skuteczność ofensywna Biało-Czerwonych – wsparta pasywnym blokiem – pozwalała trzymać przewagę.
Istotny moment przyszedł przy punkcie 18:14, zdobytym przez Bołądzia. W odpowiedzi zerwał atak Cebulj, a Jakubiszak wcisnął piłkę pod blokiem na 20:14. Set uciekał, Fabio Soli ponownie wstrzymał grę i jego zespół odpowiedział serią trzech punktów. Pierwszy raz widać było nerwy po polskiej stronie, dlatego Nikola Grbić poprosił o czas.
Dopiero wywalczonym w wielkim znoju punktem na 21:18 udało się zdjąć Mozicia z zagrywki. Po potrójnym bloku na Cebulju znów wydawało się bezpiecznie: 23:19. Jednak as Mujanovicia znów zredukował dystans do dwóch oczek i Grbić wykorzystał drugi czas. Zablokowana kontra Bołądzia kosztowała nas 23:22, jednak zrehabilitował się momentalnie – Mujanović nie utrzymał jego uderzenia, dając piłkę setową. Emocje, i partię, skończył błąd serwisu Cebulja.
Powtórka z emocji i - na szczęście - z wyniku
Sędzia Dominga Lot nie miała najlepszego dnia i Polacy punkt na 4:2 musieli wyrwać challenge’em. Słoweńcy próbowali powtarzać ataki pipe’em, za co skarcił ich wyrastający jak skała Lemański i dał pierwsze +3 Polakom (7:4). Próba nadgonienia okazała się nieskuteczna, gdy Bołądź czujnie schował ręce w bloku i atak poszedł w aut, a Soli wstrzymał grę i wezwał zawodników.
Gdy problemy po lewej miał Leon, Polacy na prawej mogli polegać na Bołądziu, który złapał rytm i dwoma atakami dał 14:10. Rywale zareagowali modelowo, pokonując nasz blok seryjnie i redukując stratę do punktu. Nikola Grbić uznał, że 15:14 to czas na interwencję. As Mujanovicia dał remis i kolejne punkty upłynęły z błędami przy stykowym wyniku.
Wreszcie asem na 19:17 przypomniał o sobie Leon, jednak na tym etapie to głównie błędy Słowenii utrzymywały nas na wierzchu. W gazie był za to Mujanović, który kończył prawie wszystko, dając 20:20. Było nawet 22:22 na tablicy, jednak challenge Polaków zmienił stan na 23:21, co oznaczało drugi z rzędu punkt Lemańskiego w kluczowej fazie meczu.
Ciasny skos złapał następnie Leon, zdobywając piłkę setową. Zagrywkę zepsuł Fornal, na co asem odpowiedział Mujanović i znów zrobił się nerwowy styk. Na szczęście wykończony przez Leona głęboki atak zamknął partię.
Gonili, wyprzedzili i zniszczyli rywali!
Mimo korzystnego wyniku, impet był po stronie Słowenii i pokazała to na starcie trzeciej partii, błyskawicznie wychodząc na 3:0. Gdy tylko udało się dystans zmniejszyć, Kozamernik asem przywrócił +3. Leona zmienił Kamil Semeniuk i zaczął punktować, ale to Alpejczycy mieli inicjatywę.
Były nawet cztery punkty straty, jednak atak Fornala, blok Jakubiszaka i błąd Mujanovicia (11:10) zmusiły Solego do reakcji. Przerwa nie wybiła Polaków z uderzenia i dwa ataki Bołądzia dały Polakom pierwsze w meczu prowadzenie, poprawione następnie przez Lemańskiego. Słoweńcy lekko wypadli z torów i po punktowej zagrywce Fornala (16:14) Fabio Soli znów przerwał grę.
Ale Mujanović nie mógł skończyć ataków, został skutecznie zablokowany. Na nic były starania rywali, ataki kończyli kolejno Lemański, Semeniuk i Jakubiszak, a nawet Lemański zapunktował skrótem (22:17). Jeszcze blok-aut i udany atak Fornala, a Polacy mieli piłkę meczową! Wystarczyła kiwka Jakubiszaka, Słoweńcy przekroczyli limit odbić i dopełnili swojej porażki.
