Wczorajsze serie treningowe i kwalifikacje nie mogły napawać polskich fanów optymizmem przed startem walki o mistrzostwo świata w lotach, bo biało-czerwoni zajmowali dalekie pozycję. Nie było wcale lepiej w serii próbnej, bo tylko Piotr Żyła (28. miejsce) awansowałby do kolejnych serii. Wszystkie sesje wygrał niesamowity Domen Prevc.
Zmienne warunki w pierwszej serii i problemy Domena. Żyła jedynym Polakiem z awansem
Mistrza świata w lotach tradycyjnie (choć nie zawsze się to udawało) wyłonią cztery serie konkursowe. Na liście startowej znalazło się 40 skoczków, a do drugiej i kolejnych serii awans wywalczyło 30 zawodników.
Konkurs rozpoczął się z 23. belki i jako pierwszy na niej pojawił się Aleksander Zniszczoł, który oddał niezłą próbę, ale miał sprzyjające warunki, odjęto mu 0.9 pkt za wiatr, co przy odległości 195 metrów pozwoliło mu zająć 33. miejsce. Jako następny z biało-czerwonych na belce zasiadł Dawid Kubacki, on uzyskał 192.5 metra. Jemu również odjęto punkty za wiatr (0.9 pkt) i zajął 35. pozycję. Polacy trafili na dobre podmuchy, bo większości zawodników zawiewało w plecy. Dużo lepiej od reszty spisał się Piotr Żyła, który skoczył 211.5 metra, dodano mu 0.9 pkt i wywalczył awans do kolejnej części zawodów (18. miejsce). Niestety Kamil Stoch nie poszedł śladami Żyły, a Zniszczoła i Kubackiego. Trzykrotny mistrz olimpijski skoczył 191.5 metra, miał dodane 2.4 pkt za niesprzyjające warunki i uplasował się między Olkiem i Dawidem, co dało mu 34. lokatę.
Znakomitą próbę oddał 24. na liście Marius Linvdik – mistrz świata w lotach z 2022 roku. Norweg skoczył 226.5 metra, miał dodane 7.3 pkt za wiatr i w tamtym momencie o 14.9 pkt wyprzedził mistrza świata w lotach z 2020 roku – Karla Geigera (217.5 metra). Przed ostatnią "10" między Lindvika i Geigera wskoczyli Naoki Nakamura (216.5m) oraz Kristoffer Eriksen Sundal (216m). Ostatnią grupę w pierwszej serii rozpoczynał panujący mistrz świata Stefan Kraft, ale nie włączył się do walki o czołowe miejsca, bo uzyskał 209 metrów i tracił do Lindvika już ponad 20 punktów.
Bardzo trudne warunki trafił natomiast Stephan Embacher, który imponował we wcześniejszych próbach i skoczył 209 metrów, dodane miał 15.8 pkt, co mocno skomplikowało jego sytuację, bo tracił do Lindvika 15 punktów i plasował się po swojej próbie na 5. miejscu. Kolejni skoczkowie mieli jeszcze gorsze warunki. Daniel Tschofenig uzyskał zaledwie 188 metrów, miał bardzo mocny wiatr w plecy (+21.8 pkt), co wykluczyło go z walki o medale. Niewiele lepiej poradził sobie Anze Lanisek (199.5, +22.5 pkt za wiatr) i tracił również ponad 20 punktów do prowadzącego Lindvika. Dokładnie taką samą łączną notę jak Słoweniec uzyskał Jan Hoerl (207m, +13.0 pkt).
Po skoku Austriaka diametralnie odwróciły się warunki. Renowi Nikadio nie dodano mu, a ni odjęto nic za warunki. Japończyk skoczył 230.5 metra i tylko o 1.5 pkt przegrywał z Lindvikiem. Po jego próbie obniżono belkę o jeden stopień dla Ryoyu Kobayashiego, który skoczył 224 metry. Wobec tych warunków jury zdecydowało się obniżyć belkę na 18. stopień, ale szkoleniowiec dodał jeszcze jedną niżej, więc niesamowity Domen Prevc ruszał dużo niżej niż reszta stawki, a przed jego próbą wiatr się odwrócił i mieliśmy sensację, bo Słoweniec skoczył 204 metry, miał dodane 14.7 pkt za wiatr oraz 21.2 pkt za skrócony rozbieg, co sprawiło, że przegrywał z Lindvikiem o 1.4 pkt i wyprzedzał Nikaido o 0.1 pkt.
Domen Prevc liderem po pierwszym dniu MŚ w lotach, ciekawa walka o medale. Żyła na 16. pozycji
Druga seria konkursowa rozpoczęła się również z 23. belki, a warunki wciąż były bardzo trudne, bo wiało mocno w plecy. Po skokach pierwszej dziesiątki na czele był Vladimir Zografski, który uzyskał 209 metrów, miał dodane 8 punktów za wiatr, 2.5 pkt za nim plasował się Niko Kytosaho (210m, +7.8).
Piotr Żyła, który był 18. po pierwszej serii, trafił bardzo trudne warunki, miał dodane aż 14 punktów, uzyskał 206.5 metra, co dało mu notę o 8.8 pkt lepszą od Bułgara i ostatecznie awans na 16. pozycję. Pod koniec drugiej dziesiątki oglądaliśmy świetne skoki. Stefan Kraft uzyskał 215.5 metra, aż 11.5 metra dalej lądował Anze Lanisek (227m), a jeszcze lepiej poradził sobie Jan Hoerl, który uzyskał 230 metrów i wyprzedził Słoweńca o 5.6 pkt. Cała ta trójka po pierwszym skoku miała taką samą notę i plasowała się na 12. pozycji.
Przed ostatnią "10" niestety znowu zaczęło wiać dużo mocniej w plecy. Antti Aalto miał dodane aż 25.3 pkt, nieco lepiej, ale znowu bardzo źle trafił Stephan Embacher, który był największym pechowcem dnia, jeśli chodzi o warunki. Uzyskał 204.5 metra, miał dodane 19.9 pkt, co sprawiło, że spadł jeszcze w klasyfikacji, a wczoraj ustępował tylko Domenowi.
Jury nie zdecydowało się podnieść belki, a kolejni skoczkowie, którzy byli w czołówce, mieli problem, żeby dolecieć do dwusetnego metra, co popsuło widowisko, bo kilku zawodników, jak Zajc, wspomniani Aalto, Embacher czy Sundal zostali "wypuszczeni" w bardzo trudnych warunkach. Poprawiły się one przed ostatnią piątką, tuż przed startem Japończyków. Wykorzystał to Ren Nikaido, który był dziś w przeciwieństwie do Embachera, "szczęściarzem", miał dodane 9.7 pkt, skoczył 224.5 metra.
Przed próbą Domena Prevca belka powędrowała na 21. stopień, czyli o dwa niżej niż wcześniejsi zawodnicy. Słoweniec uzyskał 224.5 metra, czyli tyle samo co Nikaido, ale miał dodane 17.1 pkt za niesprzyjające warunki i 8.5 pkt za obniżony najazd, co dało mu notę 14.0 pkt wyższą od Japończyka. Z tej samej belki ruszał Marius Lindvik, uzyskał 212 metrów, miał dodane 9.3 pkt za wiatr oraz 8.5 pkt za skróconą belkę i zajmował trzecie miejsce ze stratą 21.9 pkt do Domena.
Trzecia i czwarta seria konkursu z udziałem 30. zawodników zostanie rozegrana w sobotę. Początek zawodów o godzinie 16:30.
