Przejdź do głównej treści

Wygrana we Wrocławiu i szósty triumf w historii. PRES Toruń obronił tytuł mistrza Polski

Torunianie pokonali 4 bm. w meczu rewanżowym Betard Spartę Wrocław 46:44 i wywalczyli złoty medal żużlowej Ekstraligi.
Torunianie pokonali 4 bm. w meczu rewanżowym Betard Spartę Wrocław 46:44 i wywalczyli złoty medal żużlowej Ekstraligi.PAP/Maciej Kulczyński

W drugim meczu finału play-off ekstraligi żużlowej PRES Grupa Deweloperska pokonała we Wrocławiu Betard Spartę 46:44. Pierwsze spotkanie zespół z Torunia wygrał 55:35 i zdobył szósty w historii, a drugi z rzędu tytuł mistrza Polski.

Zespół z Torunia przyjechał na rewanż finału play-off z 20 punktami zaliczki i był o krok od obrony mistrzostwa. Trener Sparty Piotr Protasiewicz zapowiadał co prawda walkę o złoto, ale wszyscy we Wrocławiu byli świadomi, że szanse na odrobienie strat są niewielkie. Sytuacje komplikowała jeszcze mocniej absencja Bartosza Kowalskiego, za którego w składzie znalazł się Nikodem Mikołajczyk.

Już w pierwszym wyścigu Protasiewicz musiał zastosować zmianę i za Mikołajczyka posłał innego juniora Marcel Kowolik na tor, ale ten przyjechał ostatni. Chwilę później w biegu młodzieżowców Kowolik ponownie przywiózł "zero" i po minięciu mety wściekle uderzał w kierownicę, bo nawet nie nawiązał walki.

Torunianie od początku byli świetnie spasowani do toru i szybcy na dystansie. I tyczyło to także juniorów. Na zakończenie pierwszej serii oczy były zwrócone na Macieja Janowskiego i Mikkela Michelsena, a świetnie spod taśmy wyszedł młody Antoni Kawczyński i pewnie zwyciężył. To była trzecia z rzędu wygrana 4:2 gości i w dwumeczu mieli już 26 punktów przewagi.

Pierwsze drużynowe zwycięstwo gospodarze odnieśli w biegu szóstym i to od razu podwójnie, ale za chwile Robert Lambert i Patryk Dudek przywieźli cztery punkty. W sumie drugą serię udało się Spartanom wygrać, ale nadal przegrywali (20:22), a do końca meczu pozostawało tylko osiem biegów.

Poza Artiomem Łagutą żaden z gospodarzy nie miał w tym momencie "trójki" na koncie. Można było odnieść wrażenie, że gospodarzom zupełnie nie pasuje tor. Wrocławski owal do tej pory słynął z tego, że jest wiele ścieżek do wyprzedzania, ale w niedzielę tego brakowało. Żużlowcy po starcie ustawiali się przy krawężniku i jak była jakaś mijanka, to dlatego, że ktoś popełnił błąd i odszedł za bardzo na zewnętrzną.

Stadion Olimpijski, który cały czas wierzył, zupełnie zamarł po biegu ósmym. Australijczyk Brady Kurtz na ostatnim łuku się zachwiał, stracił prędkość i pierwszy na linię mety wpadł Michelsen.

Sparta miała jeszcze szanse na odrobienie strat, ale tylko iluzoryczne, a dwa wyścigi później sprawa złota została już rozstrzygnięta definitywnie.

Gospodarze musieli wygrać bieg 5:1, ale udało się tylko zremisować i w całym meczu było 32:28 dla Torunian. Nawet gdyby Sparta pozostałe biegi zwyciężyła podwójnie, nie miała szans na odrobienie strat.

Żadna z drużyn nie zamierzała odpuszczać i walka o zwycięstwo w meczu trwała do ostatniego biegu. W nim nowy indywidualny mistrz świata Lambert stoczył świetną walkę z Kurtzem. Australijczyk atakował, ale Brytyjczyk się skutecznie bronił, dowiózł trzy punkty i zapewnił swojej drużynie minimalną wygraną 46:44. 

Wybierz Flashscore w GoogleCzytaj nasze artykuły częściej
DodajDodaj w Google
Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen