Świątek pod koniec pierwszego seta poprosiła o przerwę medyczną. Jej udo zostało zabandażowane, a w trakcie zabiegów widać było łzy w oczach zawodniczki. Dokończyła jednak spotkanie, choć emocji w drugim secie już właściwie nie było.
"Od początku turnieju odczuwałam pewien ból w mięśniu czworogłowym. Udawało mi się z tym radzić z dnia na dzień. Już po drugiej rundzie, w której grałam z Magdą (Fręch - PAP), rozważałyśmy wycofanie się, ale byłam w stanie grać w miarę normalnie, więc postanowiłam iść dalej i starać się o tym bólu zapomnieć. Dzisiaj jednak było już za ciężko" – powiedziała Świątek na pomeczowej konferencji prasowej, cytowana na stronie WTA.
"To przykre, bo czułam, że gramy świetny tenis i chciałam to kontynuować. W pewnym momencie wiedziałam, że o zwycięstwo będzie bardzo trudno, ale nie chciałam poddawać meczu. Zależało mi, aby Maja wygrała w sportowy sposób" - dodała.
W niedzielę rywalką Chwalińskiej będzie Brytyjka Sonay Kartal, która w pierwszym sobotnim półfinale pokonała Łotyszkę Jelenę Ostapenko 7:6 (11-9), 7:6 (7-5).
"Spodziewam się kolejnego trudnego pojedynku. Niezależnie od tego, kto to będzie, czeka mnie wyzwanie" – powiedziała Kartal dziennikarzom, jeszcze zanim poznała swoją rywalkę w finale.
"Aby wygrać ten mecz, muszę zaprezentować swój najwyższy poziom. Cieszę się na samą myśl o rywalizacji, zamierzam czerpać radość z każdej sekundy spędzonej na korcie. Wiem, że dotarcie tak daleko w turniejach tej rangi nie zdarza się codziennie. Dlatego, bez względu na to, kto stanie po drugiej stronie siatki i jaki będzie wynik, zadbam o to, by naprawdę delektować się tą chwilą" - dodała Brytyjka.
