W eliminacjach startowały Kryscina Cimanouska, Wiktoria Gajosz, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda oraz Jakub Lempach, Patryk Krupa, Łukasz Żak i Dominik Kopeć.
W finale wystąpi osiem sztafet - po trzy z dwóch serii i dwie pozostałe z najlepszymi czasami. Polki wynikiem 42,63 zajęły drugie miejsce w drugiej serii. Do rekordu kraju zabrakło im 0,02.
"Zostawmy to, co zrobiłyśmy w eliminacjach, bo już było wiele sytuacji, w których biegałyśmy blisko rekordu Polski, a przyszedł finał i wiadomo, co było. Wierzę w dziewczyny, wierzę w ten skład" - mówiła Swoboda.
Podkreśliła, że bardzo dobrze zaprezentowała się Gajosz, która pierwszy raz biegła w tej sztafecie.
"Dostałam druga pałeczkę i druga dobiegłam. Dziewczyny zrobiły dobrą robotę. Ja dałam, co miałam. To był dobry bieg" - stwierdziła Swoboda.
Polki były zadowolone z tego, jaka atmosfera panowała na trybunach. "Fajnie, bo na biegach na 100 m nie było aż tak czuć, że to są duże zawody, a nie mityng w małym miasteczku. Jesteśmy gotowe na pełne trybuny. Wieczorem pobiegniemy o jak najlepszy wynik, o uśmiechy na twarzach" - podsumowała Swoboda.
Polacy wynikiem 39,17 zajęli czwarte miejsce w pierwszej serii i musieli czekać na wynik drugiego biegu. Ostatecznie uplasowali się na ósmej pozycji i awansowali do finału jako „szczęśliwi przegrani”. Największa w tym zasługa Kopcia, który biegł na ostatniej zmianie.
Finały sztafet 4x100 m zakończą sobotnią sesję wieczorną ME w Birmingham.
