To, że będzie to wieczór Doue, było widać od pierwszych minut. Ofensywny klejnot PSG był na boisku praktycznie nie do zatrzymania, a w trakcie meczu zanotował łącznie 86 kontaktów z piłką. Jeszcze bardziej imponowała jednak jego aktywność w najgroźniejszych strefach. W polu karnym Belgii urodzony w Angers zawodnik dotknął piłki aż 16 razy.
Aby lepiej zobrazować wyjątkowość tego wyczynu: to najwyższa liczba kontaktów z piłką w polu karnym rywala w jednym meczu w całym obecnym sezonie Ligi Narodów!

Doue poczynał sobie niezwykle pewnie w starciach z belgijskimi obrońcami. Bez przesady można powiedzieć, że tańczył z piłką. Nie bał się pojedynków jeden na jednego, a czasem nawet jeden na dwóch. W ciągu 90 minut stoczył ich aż 10. Co ważne, dokładnie połowę z nich wygrał.
W całych rozgrywkach to trzeci najwyższy wynik prób podjętych w jednym meczu. W dotychczasowym przebiegu LN więcej takich prób zaliczyli tylko Norweg Antonio Nusa oraz słowacki skrzydłowy Lukas Haraslin (obaj po 14). Były zawodnik Sparty i Lechii Haraslin dokonał tego w Lidze C przeciwko Mołdawii.
Doue, a przede wszystkim jego szybkie nogi, nie zawiódł także pod względem skuteczności dryblingów. Pięciokrotnie minął rywala. W jednym meczu Ligi A częściej przedostawali się w ten sposób przez obrońców tylko wspomniany już Nusa (7) oraz Duńczyk Mikkel Damsgaard (6).

Doue zdecydowanie nie "grał tylko na własnym podwórku". Belgom często kręciło się od tego w głowach...
Z piłką przy nodze pokazał świetny przegląd pola i błysnął również jako kreator gry. W meczu w Brukseli zanotował 14 progresywnych prowadzeń piłki, dołożył dziewięć celnych progresywnych podań, a w tercji ataku zamienił na dokładne zagrania aż 23 z 25 prób (92%). Dodatkowo posłał w belgijskie pole karne pięć celnych piłek z siedmiu prób.
Stworzył kolegom jedną dużą okazję bramkową i łącznie zanotował 4 podania prowadzące do strzału. W całej Lidze A w jednym meczu lepsi pod tym względem byli tylko trzej zawodnicy – rozgrywający Bruno Fernandes, Jude Bellingham i Kevin De Bruyne, którzy zanotowali po jednym takim podaniu więcej.

Doue był groźny również jako strzelec. Co prawda oddał tylko dwa strzały na bramkę Belgii, ale łącznie uderzał aż pięć razy, przy niskim xG wynoszącym 0,24. Po jednej z pięknych indywidualnych akcji trafił nawet w poprzeczkę, a za drugim razem – ponownie po znakomitym uwolnieniu się spod krycia – zabrakło centymetrów.
Gwiazda PSG pokazała, że potrafi napędzać ofensywę Les Bleus także wtedy, gdy w podstawowym składzie brakuje Kyliana Mbappe, Ousmane Dembele czy Olise. Jeśli ktoś wątpił w jego wyjątkowość, po poniedziałkowym wieczorze nie musi już tego robić.
