22-letni zawodnik miał duże trudności z poruszaniem się, gdy kontuzja pojawiła się przy stanie 4:4 w trzecim secie, który ostatecznie przegrał w tiebreaku. Hiszpan polegał na sile uderzeń i precyzji, by zdobywać punkty i przedłużać spotkanie.
Alcaraz nie przestawał walczyć i pokonał Zvereva w decydującym secie. Teraz spróbuje się zregenerować przed niedzielnym finałem, w którym zmierzy się z Novakiem Djokoviciem lub Jannikiem Sinnerem. Ewentualne zwycięstwo pozwoli mu uzupełnić kolekcję tytułów wielkoszlemowych.
Alcaraz nie jest obcy epickim pięciosetowym pojedynkom na największych arenach. Po triumfie w finale Roland Garros w zeszłym roku przeciwko Sinnerowi, podkreślił, że kluczem do sukcesu w najdłuższym półfinale w historii Australian Open, trwającym pięć godzin i 27 minut, była wiara w siebie.
"Zawsze powtarzam, że trzeba wierzyć w siebie, niezależnie od trudności, przez które się przechodzi”, powiedział Alcaraz.
"Miałem ogromne problemy w środku trzeciego seta. Fizycznie to był jeden z najbardziej wymagających meczów w mojej krótkiej karierze. Ale już byłem w podobnych sytuacjach. Musiałem włożyć w to serce. Zrobiłem to, walczyłem do ostatniej piłki i jestem niezwykle dumny z tego, jak walczyłem i z powrotu w piątym secie”, dodał.
"Nie byłbym teraz tutaj, udzielając tego wywiadu, gdyby nie wy”, powiedział Alcaraz, wskazując na fanów.
"Jestem ogromnie wdzięczny za wsparcie, nie tylko w tym meczu, ale przez cały turniej. Bardzo się cieszę, że mam szansę zagrać pierwszy finał w Melbourne. To coś, o czym marzyłem, o co długo walczyłem i teraz mam okazję powalczyć o tytuł”, podsumował Hiszpan.
