Mimo że dzień przed czwartkowym meczem zadzwonił po radę do deblowego partnera Quinna i swojego rodaka, Kamila Majchrzaka, Hurkacz nie znalazł wielu odpowiedzi na grę Amerykanina i po raz szósty w ośmiu startach nie zdołał awansować do trzeciej rundy Australian Open.
Był to siódmy oficjalny mecz Hurkacza w styczniu, po tym jak w drugiej połowie 2025 roku przeszedł artroskopię kolana i pauzował przez pół roku. Odpadnięcie w drugiej rundzie zakończyło w rozczarowujący sposób jego efektowny powrót, podczas którego pokonał wcześniej w United Cup zawodników z czołowej dziesiątki rankingu, Taylora Fritza i Alexandra Zvereva.
Jego walka wyraźnie osłabła po przegranym, bardzo wyrównanym tie-breaku w drugim secie. W decydującym momencie Hurkacz posłał agresywny forhend po przekątnej, który minimalnie minął pole gry, a 28-latek upuścił rakietę z niedowierzaniem.
Ostatni set zakończył się błyskawicznie – Quinn oddał tylko dwa punkty przy własnym serwisie, a cała partia trwała zaledwie 19 minut.
"To rozczarowujące. To był ważny punkt, kluczowy moment" - powiedział Hurkacz w rozmowie z Flashscore, odnosząc się do przegranego tie-breaka w drugim secie.
"Wciąż walczyłem i próbowałem wprowadzać pewne zmiany w trzecim secie, bo wiedziałem, że nie gram wystarczająco dobrze, by wygrać ten mecz. Te korekty sprawiły, że popełniłem kilka dodatkowych błędów. On zdobył to ważne, szybkie przełamanie w trzecim secie i od tego momentu grał jeszcze lepiej".
Numer 55 światowego rankingu spotkał się z ostrą krytyką w mediach społecznościowych za rzekomy brak zaangażowania i energii w ostatnim secie, ale zapewnił, że podczas Australian Open "czuł się fizycznie całkiem dobrze".
"Rozegrałem tu w Australii sporo meczów. W United Cup dni były długie, miałem lekki problem z mięśniami brzucha, ale wszystko było w porządku. Nie mogłem zbyt dużo trenować serwisu przed Australian Open, ale mimo to dziś czułem się dobrze".
Podsumowując, Hurkacz przyznał, że mimo czwartkowego rozczarowania, pierwsze trzy tygodnie po powrocie na kort przyniosły mu sporo pozytywów i już myśli o powrocie w 2027 roku.
"Było na pewno wiele bardzo dobrych i pozytywnych momentów" - stwierdził. "Oczywiście jestem rozczarowany końcówką. W Melbourne zawsze chce się grać najlepszy tenis, a tym razem mi się to nie udało. W żadnym z tych meczów nie przychodziło mi to łatwo, ale starałem się walczyć do końca. Bardzo się cieszę, że znów mogę rywalizować i widzieć niesamowitych kibiców – to dla mnie naprawdę wiele znaczy".
____________________________________________________
Sponsorowane:
Oglądaj Australian Open za darmo w TV SMART
Wypróbuj telewizję internetową przez miesiąc za 0 zł
Pakiet Max - 30 dni bez opłat
