"Występ na Australian Open był niesamowitym osiągnięciem, którego się nie spodziewałem. Teraz potrzebuję trochę czasu, by to wszystko sobie ułożyć. Sam awans do turnieju głównego był realnym celem, ale nigdy nie przypuszczałem, że wygram pierwszy mecz po pięciosetowej walce, a potem zagram na korcie centralnym przeciwko, moim zdaniem, najlepszemu zawodnikowi w historii".
Francesco Maestrelli tak wspomina swój wyczyn podczas pierwszego wielkoszlemowego turnieju sezonu, w którym po przejściu kwalifikacji dotarł do drugiej rundy i odpadł po meczu z Novakiem Djokoviciem. Maestrelli otrzymał od Rady Regionalnej Toskanii wyróżnienie "Ali del Pegaso", przyznawane osobom poniżej 35. roku życia.
"Nawet teraz, gdy o tym myślę, towarzyszą mi ogromne emocje, mam nadzieję, że to dopiero początek kolejnych wielkich sukcesów i że jeszcze tam wrócę. Obecnie najbardziej realnym marzeniem jest występ w głównej drabince Wimbledonu, a tym jeszcze większym – wygranie tego turnieju".
Nie zabrakło też odniesienia do Pucharu Davisa: "to również jeden z moich celów w karierze, o którym otwarcie mówię. Doświadczyłem z bliska, co znaczy grać w niebieskich barwach i uważam, że każdy zawodnik marzy, by być częścią tej drużyny".
Na koniec kilka słów o Janniku Sinnerze: "To przywilej i zaszczyt mieć takiego zawodnika jak on we Włoszech. Myślę, że był trochę prekursorem włoskiego tenisa i można się od niego wiele nauczyć, nawet tylko oglądając go w telewizji. Wierzę, że odniesie jeszcze wiele sukcesów i mam nadzieję, że zainspiruje wielu młodych ludzi, takich jak ja czy tych, którzy są jeszcze na wcześniejszym etapie, by podążać jego śladem".
