Inglis po porażce ze Świątek kupi sobie wymarzony... toster

Inglis po porażce ze Świątek kupi sobie wymarzony... toster
Inglis po porażce ze Świątek kupi sobie wymarzony... tosterPhoto by MARTIN KEEP / AFP

Maddison Inglis docierając do 1/8 finału Australian Open odniosła największy sukces w karierze. W poniedziałek na tym etapie gładko przegrała z Igą Świątek 0:6, 3:6. Po spotkaniu 28-letnia australijska tenisistka przyznała, że za część wyjątkowo dla niej dużej premii kupi sobie wymarzony... toster.

Słuchając przed meczem spikera, który na korcie przedstawiał zawodniczki, można było mieć surrealistycznie wrażenie. Świątek jest sześciokrotną mistrzynią wielkoszlemową, która 125 tygodni spędziła na fotelu liderki rankingu. Inglis natomiast to 168. zawodniczka listy WTA, która nigdy nie była notowana w najlepszej setce. Spiker podkreślił dziewięć triumfów Australijki w imprezach rangi ITF - najniższej w zawodowym tenisie, w których Świątek przestała grać mając 17 lat.

Mecz trwał godzinę i 14 minut. Po ostatniej piłce, mimo porażki, Australijka podeszła do siatki uśmiechnięta.

"Jestem jednocześnie rozczarowana i dumna, bo dałam z siebie wszystko. Atmosfera była niesamowita, starałam się cieszyć każdą minutą. Iga jest zawodniczką z innego poziomu, cały czas czujesz presję z jej strony. Nie mam dużego doświadczenia w takich meczach" - przyznała Inglis.

Dotarcie do 1/8 finału to wynik znacznie powyżej oczekiwań i największy sukces w jej karierze. Miała trochę szczęścia, bo w trzeciej rundzie do meczu nie przystąpiła z powodu kontuzji jej rywalka - Japonka Naomi Osaka.

"Przed turniejem nie uwierzyłabym, że zajdę tak daleko. To całkiem fajne, nawet jeśli ostatni mecz nie poszedł tak, jak planowałam. To były niesamowite dwa tygodnie, zmieniające moje życie" - powiedziała Inglis, która do turnieju głównego przebiła się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Zmiana życia dotyczy kwestii ekonomicznych. Osiągnięty w Melbourne szczebel zmagań pozwolił jej zarobić równowartość 330 tysięcy dolarów amerykańskich (prawie 1,2 mln złotych). To niemal 25 procent tego, co zarobiła łącznie przez 10 minionych lat.

"To mnóstwo pieniędzy. Najwięcej, ile dostałam na jakimkolwiek turnieju. Większość z tego na pewno zainwestuję w swoją karierę, aby mieć większe wsparcie na zawodach. Ale uwielbiam też zakupy i na pewno kupię sobie coś ładnego. Od bardzo, bardzo dawna chciałam mieć toster Smeg, ale cały czas sobie odmawiałam. Myślę, że to będzie moja nagroda. Może jeszcze kupię czajnik. Uwielbiam sprzęty kuchenne" - zdradziła.

W sferze marzeń natomiast nadal pozostanie samochód.

"Wielkim marzeniem jest Mini Cooper. Będę nad tym pracować, bo chciałabym nim jeździć po Gold Coast. Zobaczymy za parę miesięcy..." - dodała z uśmiechem.

Wirtualnie w rankingu Inglis przesunęła się na 113. miejsce, tylko o jedno niżej od jej najwyższego w karierze.

"Do tej pory nawet nie myślałam o rankingu, bo skupiałam się na kolejnych meczach. Taki awans to fajna sprawa, jednak droga do najlepszej setki nadal jest daleka. Potrzebuję teraz trochę odpoczynku, ale nie mogę się doczekać reszty sezonu" - przyznała.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen