31-letnia Amerykanka przystępowała do pojedynku na Rod Laver Arena bez straty seta w całym turnieju, ale w czwartek nie poradziła sobie pod światłami głównego kortu i po walce przegrała 3:6, 6:7(7).
"W każdym meczu grałam do tej pory w ciągu dnia. Wtedy jest dużo cieplej, piłka leci szybciej. Tym razem wyszłam na kort, a wieczór był przyjemny, chłodny, ale grało się bardzo wolno. Potrzebowałam trochę czasu, żeby się przystosować" – powiedziała Pegula dziennikarzom.
"Przez dłuższy czas miałam problem z wyczuciem piłki, a to trudne, gdy rywalka uderza tak mocno jak ona. Szybciej się zaadaptowała i posyłała mi te ciężkie, mocne piłki... Popełniałam sporo błędów, nie kończyłam uderzeń tak dobrze, jak powinnam. Potem w końcu zaczęłam lepiej wyczuwać piłkę i grać znacznie lepiej. Warunki na pewno miały znaczenie... Na początku byłam trochę chaotyczna, za dużo analizowałam i nie ufałam temu, co do tej pory działało najlepiej".
Mimo że jej pierwszy w karierze półfinał w Melbourne Park zakończył się rozczarowaniem, Pegula podkreśliła, że nie ma wątpliwości co do swojego poziomu po tym, jak drugi raz z rzędu dotarła do półfinału Wielkiego Szlema na twardych kortach – po znakomitym występie na ubiegłorocznym US Open.
"To trudne, bo rozegrałam tutaj świetny turniej" – przyznała.
"Grałam naprawdę dobry tenis, pokonałam wiele znakomitych rywalek, walczyłam dziś do końca, ale oczywiście chciałam wygrać cały turniej. Zawsze boli, gdy się nie udaje. Jednak doświadczenie z ostatnich lat sprawiło, że czuję się na tym etapie znacznie pewniej. Dwa razy z rzędu byłam w półfinale szlema, to naprawdę duże osiągnięcie i cieszę się, że potrafię się znaleźć w takiej sytuacji".
"Ciągle czuję, że się rozwijam jako zawodniczka. Szczerze mówiąc, trudno mieć do siebie pretensje... Chciałam wygrać turniej i dać sobie szansę, ale z drugiej strony w ostatnich latach osiągnęłam naprawdę świetne wyniki".
Pegula w 2024 roku dotarła do finału w Nowym Jorku, gdzie przegrała z Aryną Sabalenką.
"Uważam, że jestem czołową zawodniczką" – zadeklarowała.
"Na twardych kortach być może jestem w trójce najlepszych na świecie. To na pewno ogromne osiągnięcie. Zawodniczki, które mnie ostatnio zatrzymywały, wygrywały potem cały turniej albo grały w finale".
