Jovic w Melbourne była rozstawiona z numerem 29. Po raz pierwszy dotarła do ćwierćfinału rozgrywek Wielkiego Szlema i pierwszy raz mierzyła się z Sabalenką. "Nie patrzcie na wynik. To był naprawdę ciężki mecz. Grała niesamowicie" - komplementowała rywalkę Sabalenka.
W pierwszym secie mająca serbskie korzenie Jovic rzeczywiście stawiała opór faworytce. Tylko raz, w drugim gemie, dała się przełamać i to zdecydowało o przegranej w tej partii. Mało tego, obroniła dwie piłki setowe i miała trzy break pointy w dziewiątym gemie, próbując zmniejszyć straty.
W drugiej części jednak nie miała nic do powiedzenia. Mimo bolesnej porażki Jovic w poniedziałkowym notowaniu rankingu awansuje na najwyższe w karierze 20. miejsce.
27-latka z Mińska natomiast w Melbourne była najlepsza w 2023 i 2024 roku. W poprzedniej edycji przegrała w finale z Amerykanką Madison Keys i teraz planuje odzyskać koronę.
"To wszystko dzięki publiczności. Nigdzie nie ma takiej atmosfery. Wiem, że jak tu przyjeżdżam, będę się cieszyła każdą chwilą. Dziękuję za nieustanne wsparcie" - powiedziała Sabalenka, która zagra w szóstym z rzędu wielkoszlemowym półfinale.
W czwartek zmierzy się z rozstawioną z numerem trzecim Amerykanką Coco Gauff, albo Ukrainką Eliną Switoliną (nr 12.). Ich ćwierćfinał zaplanowano na godzinę 9 czasu polskiego.
Dwa pozostałe ćwierćfinały zostaną rozegrane w środę. Iga Świątek (2. WTA) zmierzy się z reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną (nr 5.), a Amerykanka Amanda Anisimova (nr 4.) zagra z rodaczką Jessicą Pegulą (5. WTA).
