Świątek spacerkiem przeszła czwartą rundę Australian Open i jest już w ćwierćfinale

Bajgiel i bagietka. Świątek nie miała żadnych problemów z pokonaniem kwalifikantki
Bajgiel i bagietka. Świątek nie miała żadnych problemów z pokonaniem kwalifikantkiPhoto by MARTIN KEEP / AFP

Iga Świątek pewnym krokiem weszła do grona najlepszych ośmiu zawodniczek tegorocznego Australian Open. Najlepsza polska tenisistka wygrała 6:0, 6:3 z Maddison Inglis z Australii i w ćwierćfinale zmierzy się z Jeleną Rybakiną.

Gdy wszyscy analizowali drabinkę turnieju po pierwszych rundach, to wydawało się, że na kursie kolizyjnym w czwartej rundzie kobiecej drabinki są Iga Świątek i Naomi Osaka. Takie starcie jednej z obecnych dominatorek kobiecego tenisa z dwukrotną zwyciężczynią w Melbourne byłoby zapewne jednym z hitów tej części imprezy. Japonka musiała się jednak wycofać z powodu kontuzji, a nieoczekiwaną rywalką Polki została sklasyfikowana na 168. w światowym rankingu Inglis

Australijka ani przed meczem, ani w jego trakcie nie kryła wielkiej radości z awansu do tak dalekiej fazy największego turnieju w swojej ojczyźnie oraz z powodu możliwości zagrania na Rod Laver Arena w wieczornej sesji. Spotkanie z Polką zaczynałem z wielkim uśmiechem na ustach i ten uśmiech nie schodził jej z twarzy nawet z kolejnymi przegrywanymi gemami. 

W pierwszej partii Australijka miała tylko trzy piłki na wygranie któregokolwiek z gemów, ale nie wykorzystała ani jednej z nich. Trzykrotnie dała się przełamać, a Świątek nie podarowała jej żadnego break pointa, więc Inglis seta skończyła z zerowym dorobkiem. Był to 33. przypadek w karierze Polki, by wygrać seta w Wielkim Szlemie do zera. 

Gra rywalki nie robiła na Świątek żadnego wrażenia. Polka spokojnie rozgrywała akcje i mimo że traciła pojedyncze punkty, to ani na moment nie dopuściła, by rywalka poczuła, że może dziś o coś powalczyć. Kiepsko funkcjonował pierwszy serwis raszynianki, ale akurat w tym spotkaniu nawet taki mankament nie rodził żadnych problemów. 

Drugiego seta Polka zaczęła na nieco słabszym poziomie i podarowała przeciwniczce kilka punktów po własnych błędach. W efekcie to Inglis zaczęła od prowadzenia 1:0 w gemach, w dodatku po przełamaniu, a po jego wygraniu świętowała unosząc ręce do góry i celebrując taki wyczyn szczerym uśmiechem. Australijska publiczność cieszyła się razem z nią. 

Po chwili Inglis miała nawet piłkę na 2:0, co byłoby nie lada niespodzianką, ale wtedy Świątek się skoncentorwała i wyszła z tarapetów, nie przedłużając tym samym spotkania o ani chwilę dłużej, niż było to potrzebne. Szóstego i ósmego gema Inglis wygrała jeszcze przy swoim podaniu, w siódmym miała kolejnego break pointa, ale ostatecznie gładko przegrała z grającą na dużo wyższym poziomie Świątek. 

Po godzinie i 13 minutach gry Polka uzyskała awans do ćwierćfinału, w którym czeka ją zdecydowanie trudniejsze zadanie - po drugiej stronie siatki stanie rozstawiona z piątym numerem Jelena Rybakina

____________________________________________________

Sponsorowane:

Oglądaj Australian Open za darmo w TV SMART

Wypróbuj telewizję internetową przez miesiąc za 0 zł

Pakiet Max - 30 dni bez opłat

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen