Zobacz tutaj przebieg spotkania
Druga rakieta Portugalii i 115. zawodnik światowego rankingu mógł pokonać wyniki João Sousy i Nuno Borgesa i jako pierwszy Portugalczyk zagrać w 1/8 finału turnieju Wielkiego Szlema, jednak pozwolił na odrobienie strat przez Tiafoe, który jest 22. w rankingu i wygrał 4:6, 6:7 (2:7), 7:6 (7:4), 6:1, 6:2 po czterech godzinach gry.
Nie tracąc seta w dwóch pierwszych meczach głównej drabinki, po przejściu trzech rund kwalifikacji, Jaime Faria pokazał, że stać go na zwycięstwo 3:0, jednak ostatecznie uległ bardziej doświadczonemu Amerykaninowi.
W dwóch pierwszych setach i w pierwszej połowie trzeciego, 22-letni Lizbończyk był bardzo skoncentrowany i świetnie serwował, co wyraźnie dezorientowało Big Foe, który nie potrafił znaleźć odpowiedzi.
Jednak przy wyniku 4:3 w trzecim secie i piłce na 5:3, Jaime Faria nie wykorzystał szansy i wtedy mecz zaczął się odwracać, na niemal pustym korcie Suzanne Lenglen, być może z powodu finału Ligi Mistrzów UEFA, w którym zmierzyły się Paris Saint-Germain i Arsenal.
Spotkanie zostało nawet na chwilę przerwane z powodu świętowania zwycięstwa paryskiej drużyny, a z zewnątrz kompleksu kilkukrotnie było słychać fajerwerki.
Tie-break trzeciego seta rozpoczął się źle dla Portugalczyka, który przegrał dwa pierwsze serwisy, a Tiafoe wyszedł na prowadzenie 4-1 i nie oddał już przewagi.
Czwarty set nie miał historii – całkowicie zdekoncentrowany Jaime Faria nie potrafił wejść w mecz, a do tego coraz częściej rozmawiał z sędzią, co skłoniło trenera Pedro Sousę do uwagi, by przestał narzekać i grał dalej.
W decydującym secie Jaime Faria wdał się w dyskusję z Tiafoe, co sprawiło, że sędzia musiała upomnieć obu zawodników. Wydawało się, że ten moment przywrócił Portugalczyka do gry, bo posłał dwa asy i doprowadził do 2:2.
Jednak od tego momentu Faria znów nie potrafił odpowiedzieć na grę w pełni skoncentrowanego Tiafoe, który pewnie wygrał i po raz drugi z rzędu awansował do 1/8 finału.
