Andriejewa zaledwie od roku jest pełnoletnia, ale już na dobre zadomowiła się w ścisłej czołówce światowego tenisa. Notowana obecnie na ósmym miejscu na liście WTA, w czwartek wywalczyła pierwszy w karierze awans do wielkoszlemowego finału. Dwa lata po tym, jak również na paryskich kortach w wieku 17 lat dotarła do najlepszej czwórki i została najmłodszą wielkoszlemową półfinalistką od 1997 roku, kiedy w wieku 16 lat na tym etapie US Open znalazła się Szwajcarka Martina Hingis.
Wygrana we French Open z kwalifikantką Chwalińską pozwoli jej zanotować kolejne historyczne osiągnięcie - w wieku 19 lat i 39 dni zostanie trzecią najmłodszą zwyciężczynią Wielkiego Szlema, po swojej rodaczce Marii Szarapowej, triumfatorce Wimbledonu w 2024 w wieku 17 lat oraz Brytyjce Emmie Raducanu, która jako 18-latka i pierwsza kwalifikantka w historii wygrała US Open w 2021 roku.
Andriejewa już od najmłodszych lat była przedstawiana jako przyszła gwiazda światowego tenisa.
Urodzona 29 kwietnia 2007 roku w Krasnojarsku, przygodę z tym sportem zaczęła w wieku sześciu lat. W poszukiwaniu lepszych warunków rozwoju szybko przeniosła się do Soczi, a później wyjechała do Francji, gdzie mieszkała i trenowała w Cannes, w akademii Patricka Mouratoglou, który w przeszłości współpracował m.in. z Amerykanką Sereną Williams.
Sobotni finał Chwalińska - Andriejewa prześledzić z Flashscore z komentarzem dźwiękowym!
"Miałam dwie opcje - albo iść do akademii Rafaela Nadala w Manacor na Majorce, albo do Cannes. Wybraliśmy Francję, bo było... bliżej. Pojechaliśmy tam i spodobało mi się" - tłumaczyła.
Świat usłyszał o niej w 2023 roku w Melbourne, gdy dotarła do finału rywalizacji juniorek podczas wielkoszlemowego Australian Open. Trzy miesiące później jeszcze jako 15-latka wygrała w 1. rundzie turnieju w Madrycie z finalistką US Open 2021 Leylah Fernandez 6:3, 6:4 i została trzecią najmłodszą w historii zwyciężczynią meczu w zawodach WTA. Później w stolicy Hiszpanii wyeliminowała jeszcze Brazylijkę Beatriz Haddad-Maię oraz Magdę Linette, a zatrzymała się dopiero na Białorusince Arynie Sabalence.
Cztery miesiące później zadebiutowała w Wielkim Szlemie wśród seniorek - przeszła kwalifikacje, a następnie dotarła do trzeciej rundy French Open (odpadła z Amerykanką Coco Gauff) jako najmłodsza od 2005 roku i siódma w ostatnich trzech dekadach, która przeszła ten etap paryskiego turnieju przed ukończeniem 17. roku życia.
Wtedy przyznała, że wielkie tenisowe sceny absolutnie jej nie peszą, co w połączeniu z niezaprzeczalnym talentem kazało przypuszczać, że będzie o niej coraz głośniej.
"Nie myślę o tym, gdzie gram i z kim. Po prostu gram, robię swoje. Staram się cieszyć każdą chwilą na korcie. Trenuję, gram, żyję własnym życiem. W sumie denerwuję się tylko wtedy, gdy gra moja siostra Erika. Bardzo to przeżywam" - przyznała młodsza z rodzeństwa.
Andriejewa trafiła też wtedy na czołówki gazet, gdy określiła brytyjskiego tenisistę Andy'ego Murraya mianem "pięknego”, a ten w odpowiedzi polecił jej "sprawdzić, czy z oczami wszystko w porządku”.
Śladami Gauff podążyła w Wimbledonie 2023 - została najmłodszą uczestniczką 4. rundy od 2019 roku, kiedy ten etap osiągnęła 15-letnia wówczas Amerykanka.
Kolejne awanse przyniósł już rok 2024. W Australian Open była w 1/8 finału, a na kortach im. Rolanda Garrosa dotarła do najlepszej czwórki, eliminując rundę wcześniej Sabalenkę, choć Białorusinka tłumaczyła się niedyspozycją wynikającą z problemów żołądkowych. Rosjanka została wtedy najmłodszą wielkoszlemową półfinalistką od 1997 roku.
W lipcu, tuż przed igrzyskami w Paryżu, odniosła pierwszy triumf w turnieju WTA - w rumuńskim Jassy. W olimpijskim debiucie odpadła w 1. rundzie z Linette, ale powetowała sobie to niepowodzenie w deblu, zdobywając wspólnie z Dianą Sznajder srebrny medal.
Na stałe Rosjanka zadomowiła się w ścisłej czołówce już rok później - w wieku 17 lat wygrała turniej WTA 1000 w Dubaju i została najmłodszą w historii triumfatorką imprezy tej rangi.
Wygrywając w Dubaju Andriejewa poszła śladami swojej idolki Szarapowej. Jej o 20 lat starsza rodaczka również w wieku 17 lat wygrała swój pierwszy turniej wielkoszlemowy - w 2004 roku była najlepsza w Wimbledonie, gdy młodszej z nich nie było jeszcze na świecie. Rosjanki są dwiema najmłodszymi tenisistkami, które wygrały duży turniej w tym stuleciu. Zawodniczka z Krasnojarska została wówczas też pierwszą, która pokonała trzy mistrzynie wielkoszlemowe w drodze do tytułu od... Szarapowej podczas Wimbledonu 2004.
"Chciałabym podziękować sobie za to, że zawsze w siebie wierzyłam” - powiedziała rosyjska tenisistka z uśmiechem po otrzymaniu trofeum w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Triumf w Dubaju spowodował, że 17-latka zadebiutowała w czołowej "10” rankingu WTA. Tym samym już po dwóch miesiącach 2025 roku osiągnęła to, co założyła sobie na tamten sezon. Rosjanka musiała więc zmodyfikować swój cel na koniec roku - na czołową piątkę. To również jej się udało szybciej, niż mogłaby się spodziewać.
Tuż po zwycięstwie w Dubaju młoda zawodniczka przeniosła się do USA, na następny turniej rangi WTA 1000 w Indian Wells. Ponownie zaskoczyła cały świat, bowiem po raz kolejny wygrała z siódmą wówczas w światowym rankingu Kazaszką Jeleną Rybakiną i wiceliderką Igą Świątek, a w finale dołożyła zwycięstwo nad liderką listy WTA Sabalenką.
We French Open nie powtórzyła sukcesu z 2024 i odpadła w ćwierćfinale, który po raz pierwszy osiągnęła również w Wimbledonie. Taki wynik pozwolił jej awansować na najwyższe w karierze piąte miejsce w światowym rankingu.
Później nie odniosła już tak znaczących sukcesów i rok zakończyła na dziewiątej pozycji. Obecny sezon to jednak powrót na zwycięską ścieżkę. Wygrała dwie imprezy rangi WTA 500 - w Adelajdzie oraz w kwietniu na jej ulubionych kortach ziemnych w Linzu. Dobrą formę potwierdziła docierając do półfinału w Stuttgarcie oraz do finału turnieju WTA 1000 w Madrycie.
Teraz przed nią największy finał w karierze i możliwość spełnienia swojego największego marzenia.
"Rosnę, z każdym meczem, który gram, nabieram trochę dojrzałości, trochę więcej doświadczenia. Wygrana we French Open to mój najważniejszy cel w życiu, najważniejsza rzecz i moje największe marzenie" - przyznała podopieczna Conchity Martinez.
Jeśli Andriejewa wygra w sobotę, powtórzy wyczyn Świątek, która w 2020 roku również w wieku 19 lat zdobyła swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy na paryskich kortach.
"Wydaje mi się, że jak ktoś dobrze gra w tenisa już od wczesnych lat, to łatwiej jest wygrać z taką świeżością i zresztą dużo dziewczyn to pokazało w ostatnich latach. Jesteś outsiderem, nie jesteś obserwowany. Oczekiwania są niższe. Nastolatkom łatwiej wygrać Szlema, niż starszym zawodniczkom, których grę już wszyscy znają" - zauważyła podczas ubiegłorocznego French Open tenisistka z Raszyna.
Finał gry pojedynczej w sobotę o godz. 15.
