Z jednej strony 25 lat to rzeczywiście niewiele, ale z drugiej Świątek w Paryżu, wliczając czasy juniorskie, startuje już po raz 11. Zapytana przez PAP, na ile doświadczenie jej pomaga, zadumała się i stwierdziła, że ma ono dobre i złe strony.
"Przy braku doświadczenia przeciwniczki nie wiedzą, jak z tobą grać. Nie ma się presji, że teraz trzeba wygrywać" – zaczęła.
Choć stwierdziła, że wraz z doświadczeniem presja i oczekiwania rosną, to ma ono również niezaprzeczalne zalety.
"Przeżyłam już dużo w sporcie. Jeśli coś mnie spotyka, to mogę skorzystać ze sposobów, które wykorzystałam wcześniej, albo z czegoś, czego się nauczyłam" – zwróciła uwagę.
"W zeszłym roku towarzyszyło mi uczucie, że mam już tyle wspomnień ze wszystkich turniejów, że wcale nie czułam się jakbym miała 24 lata, ale w tym roku na szczęście czuję się bardziej świeżo. Ważne jest, abym pamiętała, że wciąż jestem młoda, mimo że wszyscy od dawna oglądają mnie na kortach" – dodała.
Pełnoletność świętowała przy okazji debiutu w głównej drabince French Open. Urodzin sobie nie zepsuła, wygrywając mecze drugiej i trzeciej rundy, które wypadały dzień przed i dzień po nich.
Z powodu pandemii wyjątkowy był rok 2020. Wówczas French Open, pierwszy wygrany przez Świątek, odbył się jesienią.
Natomiast w 2021 w dzień urodzin musiała rozegrać mecz. W pierwszej rundzie wygrała ze swoją przyjaciółką, Słowenką Kają Juvan. W 2022, 2023 i 2025 znów urodziny wypadały w dni wolne. Natomiast 31 maja 2024 pokonała Czeszkę Marie Bouzkovą w trzeciej rundzie.
Teraz również czeka ją rywalizacja. W 1/8 finału, już o godzinie 11.00 na korcie centralnym, zmierzy się z Ukrainką Martą Kostiuk.
