Snigur pisze na Livesport Prague Open najważniejszy rozdział swojej dotychczasowej kariery. Już teraz wiadomo, że awansuje do pierwszej pięćdziesiątki światowego rankingu, a jeśli wygra także w ostatnim dniu turnieju, zostanie członkinią TOP 40.
Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się tego. Sama jestem zaskoczona, jak to się wszystko układa. Kiedy zobaczyłam drabinkę, przeczuwałam, że będzie bardzo trudno. Bo te czeskie dziewczyny są naprawdę bardzo dobre. Teraz oczywiście jestem szczęśliwa, ale też zmęczona" – opowiadała po wymagającym meczu z Valentovą.
W półfinale było widać, że upał i napięty harmonogram dały się we znaki obu zawodniczkom. Ofensywny styl, który obie preferują, ustąpił miejsca jeszcze bardziej wyczerpującym długim wymianom. "Tereza to ogromna wojowniczka, trudno było kończyć wymiany wygrywającymi uderzeniami. Dlatego grałam krok po kroku, punkt po punkcie. Ale co najważniejsze, nie traciłam wiary" – powiedziała Snigur.
Trybuny centralnego kortu na Stvanicy naturalnie kibicowały gospodyni, ale ukraińską tenisistkę ucieszyło kilka żółto-niebieskich flag rozwieszonych na trybunach. "To dla nas w tych czasach naprawdę wiele znaczy, gdy widzimy, że ludziom na świecie nie jest obojętna sytuacja w naszym kraju. To naprawdę miłe wsparcie" – przyznała pierwsza finalistka praskiego turnieju.

Snigur została już szóstą Ukrainką, która w 2026 roku awansowała do finału turnieju WTA – po Marcie Kostjuk, Elinie Switolinie, Julii Starodubcewej, Weronice Podrez i Anhelinie Kalininie. Gdy jednak rozmowa zeszła na jej rodaczki, przyznała, że praktycznie z żadną z nich nie utrzymuje kontaktu.
"Tak naprawdę nie potrafię powiedzieć, dlaczego zaczęło nam się tak dobrze układać. Prawie się nie widujemy. To nie jest tak, że jesteśmy przyjaciółkami. Każda z nas musiała opuścić Ukrainę i pójść własną drogą. To po prostu indywidualny sukces każdej z nas" - opowiadała Snigur.
Sama znalazła swoje miejsce w Polsce, a jej trenerem został szkoleniowiec tamtejszej reprezentacji Fed Cup Dawid Celt, mąż byłej polskiej gwiazdy Agnieszki Radwańskiej. "Mieszkam w Warszawie, znalazłam tam naprawdę dobre warunki" – wyjaśniła.
Choć w tym roku po raz pierwszy awansowała do trzeciej rundy turnieju wielkoszlemowego, to niedzielny finał na Stvanicy będzie dla niej prawdopodobnie najważniejszym meczem w dotychczasowej karierze: "Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, czuję, że znów będzie trudno. To będzie pierwszy wielki finał. Ale zobaczymy, postaram się cieszyć tą chwilą".
Valentova – Snigur 6:7, 3:6
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
