Zwycięstwo 4:6, 6:4, 6:4 zapewniło Djokoviciowi awans do półfinału oraz 32. z rzędu wygraną w China Open. Wynik był jednak tylko częścią tej historii. Starcie dostarczyło mu dokładnie takiego wyzwania, dla którego wciąż rywalizuje.
"Szczerze mówiąc, właśnie dla takich chwil wciąż gram i rywalizuję. Motywacja jest ogromna, oczywiście, gdy czujesz się dobrze i walczysz jak równy z równym z najlepszymi zawodnikami świata. Wszystko to przed 15 tysiącami ludzi” - powiedział Djoković, cytowany przez ATP Tour.
Zajmujący 11. miejsce w rankingu ATP tenisista przyznał, że sezon nie był łatwy. W Pekinie wrócił do rywalizacji po odpadnięciu w pierwszej rundzie US Open.
"To był trudny rok, szczerze mówiąc, z różnych powodów, ale wciąż tu jestem, nadal walczę i zmuszam młodych zawodników do ciężkiej pracy na drodze po zwycięstwo. Po prostu cieszę się, że udało mi się przez to wszystko przejść".
Dwa podwójne błędy i natychmiast oddane podanie
Djoković wziął na siebie odpowiedzialność za słaby początek spotkania. Dwa podwójne błędy w pierwszym gemie pozwoliły Zverevowi przejąć inicjatywę, a Serb nie zdołał już odrobić straty w pierwszym secie.
"Było dość zimno i, szczerze mówiąc, nie byłem jeszcze rozgrzany, ale to była moja wina. Wcześnie straciłem podanie i później trudno było wrócić do gry w pierwszym secie".
Choć przy stanie 4:5 nie wykorzystał szans na przełamanie, Djoković twierdzi, że jego gra zaczęła się już poprawiać. Serwis stopniowo dawał mu więcej pewności, a w dwóch kolejnych setach zdołał zdobyć decydujące przełamania, gdy Niemiec serwował, by pozostać w partii.
Zmiany rytmu odpowiedzią na serwis Zvereva
Niemiec zakończył mecz z 19 asami, podczas gdy Djoković miał ich cztery, a w drugim secie aż 96% jego pierwszych podań trafiało w kort. Aby przeciwstawić się tej skuteczności, Serb starał się urozmaicać budowanie akcji i przejmować inicjatywę.
"Starałem się być agresywny, ruszać do siatki i zmieniać rytm, zamiast powtarzać ten sam schemat gry. Sascha jest z pewnością najlepszym obecnie zawodnikiem na świecie. Jest w świetnej formie i ma ogromną pewność siebie".
Djoković wyjaśnił, że serwis rywala dawał mu niewiele okazji przy returnie, dlatego tym ważniejsze było ich wykorzystywanie.
"Kiedy serwuje tak jak dziś wieczorem - i przez cały rok - staje się koszmarem dla przeciwnika. Nie masz zbyt wielu okazji, a gdy już się pojawiają, frustrujące jest ich niewykorzystanie. Cieszę się, że zachowałem spokój i potrafiłem zagrać dobre piłki w najważniejszych momentach, przy stanie 5:4 w drugim i trzecim secie".
W półfinale Djoković zmierzy się z Daniłem Miedwiediewem, który pokonał Francisco Cerundolo 7:6 (4), 6:3. W drugim półfinale Alex de Minaur zagra z Hubertem Hurkaczem.
