Ta jak dotąd bezowocna pogoń nie sprawiła jednak, że 39-latek przestał cieszyć się z mniejszych osiągnięć, które po drodze kolekcjonuje. Djoković szykuje się do swojego 20. występu w US Open. To osiągnięcie, którego dokonało tylko trzech innych tenisistów: Jimmy Connors, Andre Agassi i Feliciano Lopez.
"Jestem z tego bardzo dumny" - powiedział Djoković w sobotę, przygotowując się do meczu z Argentyńczykiem Mariano Navone na stadionie Arthura Ashe’a w niedzielę.
"Oczywiście długowieczność zawsze była jednym z moich celów, gdy byłem młodszy. Chciałem mieć długą karierę, więcej szans na wielkie szlemy i pozostać zdrowy na tyle długo, by móc rywalizować przez jak najwięcej lat" - przyznał Djoković.
Ale nie chodzi przecież o samo uczestnictwo. Zresztą, pod nieobecność Jannika Sinnera (kontuzja kolana) i przy niepewnej dyspozycji broniącego tytułu Carlosa Alcaraza, droga Djokovicia do 25. wielkoszlemowego tytułu może być nieco łatwiejsza.
Serb miał już 11 okazji, by pobić rekord wielkoszlemowy. Od czasu wyrównania osiągnięcia Court dwukrotnie grał w finałach i sześć razy w półfinałach.
W tym roku w Australii stoczył pięciosetowy bój z Sinnerem w półfinale, który wygrał. Jednak w finale musiał uznać wyższość Alcaraza. Po odpadnięciu w trzeciej rundzie Roland-Garros przegrał z późniejszym triumfatorem Sinnerem w półfinale Wimbledonu.
Po wycofaniu się z turnieju w Montrealu Djoković miał problemy w pierwszym meczu w Cincinnati, gdzie przyznał, że upał i wilgotność tylko pogorszyły jego dolegliwości fizyczne.
"Szczerze mówiąc, nie lubię wczesnych porażek nigdzie, ale dało mi to czas na odpowiednie przygotowanie się do US Open" - powiedział Djoković. "Miałem dwa tygodnie, by naprawdę potrenować i przygotować ciało oraz głowę na to, co mnie czeka".
"Zobaczymy, jak będzie. Jeśli pytasz, czy jestem przygotowany – czuję, że tak, na tyle, na ile mogę być. Ale trening to jedno, a wyjście na stadion Arthura Ashe’a i gra do trzech wygranych setów to zupełnie co innego. Na treningach nie gra się przecież do trzech wygranych setów".
Djoković, rozstawiony z numerem czwartym, będzie zdecydowanym faworytem w starciu z 48. w rankingu Navone.
Serb doskonale jednak wie, że każdy rywal może być groźny. 39-latek walczy o to, by zostać najstarszym zwycięzcą wielkoszlemowego turnieju w historii – obecnie rekord ten należy do Australijczyka Kena Rosewalla, który miał 37 lat, gdy triumfował w Australian Open w 1972 roku.
"Zobaczymy, jak to się potoczy" - powiedział Djoković. "Początkowe mecze są dla mnie, zwłaszcza w ostatnich latach, dość wymagające. Mam nadzieję, że uda mi się pokonać pierwszą przeszkodę i potem budować formę z meczu na mecz".
