Dla byłej liderki rankingu, która obecnie zajmuje 664. miejsce w klasyfikacji WTA i znalazła się w głównej drabince dzięki dzikiej karcie, ta porażka oznacza dziewiątą przegraną w dziewięciu meczach singlowych rozegranych w tym roku. Co więcej, czarna seria bez zwycięstwa byłej liderki światowego rankingu wydłużyła się już do 13 kolejnych spotkań.
Co ciekawe, ostatni triumf siedmiokrotnej mistrzyni turniejów wielkoszlemowych miał miejsce właśnie w Waszyngtonie, dokładnie rok temu, gdy pokonała swoją rodaczkę Peyton Stearns.
"Czy to ma jeszcze sens?”
Nowa porażka wywołała falę krytycznych komentarzy w mediach branżowych, a dziennikarze Punto de Break poddali w wątpliwość sens dalszej obecności Amerykanki w zawodowym tourze. Choć nie ulega wątpliwości, że mowa o legendzie kobiecego tenisa, która prawdopodobnie wciąż czerpie radość z każdego momentu spędzonego na korcie, coraz więcej ekspertów uważa, że sportowe argumenty za jej dalszą grą są całkowicie nieobecne.
Hiszpańscy dziennikarze podkreślają, że choć nikt nie może odebrać wielkiej mistrzyni prawa do przedłużania kariery, dopóki zachowuje pasję, to z czysto sportowego punktu widzenia coraz trudniej zrozumieć powody jej stałej obecności w turniejach dzięki zaproszeniom.
Co więcej, analiza wskazuje, że korzystając z tych dzikich kart, Venus Williams bardzo często odbiera młodym, utalentowanym zawodniczkom szansę na zdobycie doświadczenia w imprezach tej rangi.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
