Przejdź do głównej treści

Lehecka po porażce ze Zverevem: Alexander jest aktualnie w życiowej formie

Jiří Lehečka odpadł w Wimbledonie w 1/8 finału.
Jiří Lehečka odpadł w Wimbledonie w 1/8 finału.REUTERS/Jaimi Joy

Jiří Lehecka był gotowy na pościg w dokończeniu ćwierćfinału Wimbledonu z Niemcem Alexandrem Zverevem, ale ostatecznie zdołał tylko częściowo odwrócić losy pojedynku z trzecią rakietą świata. Choć warunki po wznowieniu gry były dla niego korzystniejsze niż przed poniedziałkowym przerwaniem przy stanie 4:6, 5:7, 3:3 i wygrał trzecią partię 6:3, to czwartą przegrał 6:7. W rozmowie z dziennikarzami przyznał, że nie rozumie przepisu nakazującego przerwanie meczów o 23:00 czasu lokalnego.

"Od początku wiedziałem, że muszę zagrać świetnie już od pierwszych wymian. Chciałem pokazać, że jestem gotowy walczyć na korcie i iść po zwycięstwo. Zaczynaliśmy od stanu 3:3, więc po trzech szybkich gemach mógł być koniec. Wiedziałem, że muszę grać bardziej agresywnie, co nie do końca mi wychodziło", powiedział Lehecka.

Czeski tenisista dobrze wszedł w dokończenie meczu na korcie centralnym. Podczas gdy w poniedziałek nie wykorzystał żadnego z siedmiu break pointów, wczoraj w trzecim secie przy stanie 4:3 od razu przełamał serwis rywala i wygrał partię.

"We wtorek panowały zupełnie inne warunki niż wczoraj wieczorem pod zamkniętym dachem. Piłki odbijały się nieco wyżej, więc łatwiej było mi atakować i szukać kończących uderzeń. Trzeba też dodać, że rywal popełnił trochę więcej błędów niż wczoraj. Było widać, że czuje moją presję i dostrzega, że lepiej wykorzystuję piłki", stwierdził Lehecka.

W czwartej partii jednak Zverev się poprawił i nie dopuścił Leheczki do break pointa. O wyniku zadecydował tie-break, który Niemiec wygrał 8:6. Czeski tenisista obronił w nim dwa meczbole, ale przy trzecim posłał piłkę w siatkę. "Szkoda, to był prosty błąd. Naprawdę mnie to denerwuje, bo poza tym tie-break z mojej strony wyglądał całkiem nieźle. Przeciwko zawodnikowi tej klasy nie mogę sobie pozwolić na takie potknięcia. Przyszło to w najgorszym możliwym momencie, ale tak bywa w tenisie. To dla mnie cenna lekcja", powiedział Lehecka.

Dodatkowym doświadczeniem był dla niego fakt, że mecz rozgrywano przez dwa dni. W poniedziałek nie udało się go dokończyć z powodu przepisów. Na najsłynniejszym turnieju obowiązuje zasada, że po 23:00 nie wolno kontynuować gry – to limit związany z ciszą nocną.

"Wydaje mi się to kompletnym absurdem i absolutnie nie rozumiem, czemu to służy. To specyfika tylko tej dzielnicy. Przecież cały świat zna nazwę Wimbledon właśnie dzięki temu turniejowi. Wszyscy poza Anglią kojarzą to miejsce wyłącznie z tenisem. Do tej okolicy trafiają ogromne pieniądze, a lokalni mieszkańcy bardzo na tym korzystają. Kiedy pomyślę, ile płacimy tylko za wynajem domów, uważam, że te dwa tygodnie w roku mogliby to wytrzymać", stwierdził czeski tenisista.

Z przepisu nie był zadowolony, choć paradoksalnie przełożenie meczu mu pomogło. "Tym razem to ja skorzystałem na tym przepisie, ale następnym razem może się to obrócić przeciwko mnie. Pojawia się też pytanie, czy w ogóle jest sens zaczynać mecze o 13:30, skoro wiadomo o tej ciszy nocnej. Te dwie rzeczy razem po prostu nie mają sensu", powiedział Lehecka, który był rozstawiony z numerem trzynaście.

Docenił, że na poniedziałkową część meczu przyszedł ośmiokrotny mistrz Wimbledonu Roger Federer. Legendarny Szwajcar przez chwilę siedział sam w loży królewskiej. "Nie dało się go nie zauważyć. To był bardzo miły moment, choć prawda jest taka, że po pierwszych dziesięciu minutach loża się zapełniła, więc nie siedział tam sam zbyt długo. Pokazał jednak, że wciąż bardzo kocha tenis i interesują go nawet początki meczów. Bardzo doceniam szansę gry na tak wspaniałym korcie przed człowiekiem, który sam rozegrał tu świetne mecze i dokonał niesamowitych rzeczy", powiedział Lehecka.

Mimo że nie udało mu się awansować do ćwierćfinału Wimbledonu nawet za drugim podejściem, uważał, że nie zaprezentował się źle w All England Clubie. "Na pewno nie traktuję tego jako niewykorzystanej szansy. W 1/8 finału grałem przeciwko Zverevowi, który moim zdaniem jest w życiowej formie. Widać po nim, że jego obecny tenis na trawie jest zupełnie inny niż wtedy, gdy widziałem go tu kilka lat temu", powiedział Lehecka.

"Oczywiście wolałbym w 1/8 finału innego rywala, żeby mieć większą szansę na ćwierćfinał, ale trafiłem na turniejową dwójkę w życiowej formie. Nie mogę się na to wykręcać. Jeśli chcę wygrać taki turniej, i tak muszę wcześniej czy później pokonać najlepszych. W pierwszych trzech meczach byłem faworytem i poradziłem sobie dobrze. We wtorek niestety nie udało mi się odwrócić losów spotkania, ale uważam, że poziom był świetny zarówno wczoraj, jak i dziś. Nie mam się czego wstydzić, ten mecz dał mi mnóstwo doświadczenia. Grałem na tym korcie po raz pierwszy i zdecydowanie mam na czym budować", dodał Lehecka.

Lehecka – Zverev 4:6, 5:7, 6:3, 6:7

Tenis

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen