Gole w drugiej połowie strzelone przez Anthony’ego Gordona i Harry’ego Kane’a dały Anglii trzy punkty, a zadanie gości stało się łatwiejsze w pierwszej połowie, gdy Pavel Šulc został ukarany bezpośrednią czerwoną kartką za faul na Elliocie Andersonie.
Tuchel dokonał czterech zmian w porównaniu z sobotnią porażką Synów Albionu 2:3 z Hiszpanią. Jego zespół miał problemy z rozbiciem czeskiej defensywy, ale niemiecki trener był zadowolony, że Anglicy wykonali ciężką pracę i sięgnęli po punkty.
Podczas pomeczowej konferencji prasowej powiedział: „Czasami uwielbiam takie mało efektowne wyniki. Niekiedy po prostu trzeba opuścić stadion, wygrać 2:0, spędzić spokojny wieczór i przejść do kolejnego spotkania. Nie zawsze można grać efektownie i nie zawsze można dostarczać wielkich emocji. Czasami trzeba po prostu ciężko pracować".
„Nie ma zbyt wielu powodów do pochwał, bo byliśmy faworytami. Sami wymagaliśmy od siebie zwycięstwa, a grając z przewagą jednego zawodnika, oczywiście wszyscy oczekują od nas wygranej".
„Dlatego nie wpadliśmy w panikę, ale musieliśmy grać z nieco większą intensywnością i wykonywać bardziej dynamiczne ruchy na bokach… Nadal ciężko pracowaliśmy w kryciu jeden na jednego na połowie przeciwnika i trwało to praktycznie do ostatnich 10 minut. Ogólnie takie mecze również budują charakter. Jedziesz do Czech, grasz na wyjeździe i po prostu wykonujesz swoje zadanie”.

Trent Alexander-Arnold po raz pierwszy od dwóch lat znalazł się w wyjściowym składzie Anglii. W stolicy Czech popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem, po którym Gordon otworzył wynik.
Tuchel był pod wrażeniem bocznego obrońcy, który wrócił do kadry i otrzymał od Flashscore notę 8,9 oraz tytuł zawodnika meczu.
Mówiąc o obrońcy Real Madryt, stwierdził: „Nie mam wątpliwości, że stać go na takie asysty. W drugiej połowie bardziej odpowiadała mu głębsza pozycja niż ta wyższa, którą zajmował w pierwszej części meczu. Trent bardzo pewnie operował piłką i potrafi być decydujący dzięki swoim dośrodkowaniom. W obronie również spisał się solidnie, a jego jedno kluczowe zagranie pomogło nam zdobyć bramkę, więc ogólnie był to dobry występ”.

Po nocnym odpoczynku w Pradze Anglia uda się prosto do Chorwacji, gdzie odbędzie dwie sesje treningowe i rozegra trzeci z czterech meczów podczas wydłużonej przerwy reprezentacyjnej. W dwóch pierwszych spotkaniach Tuchel wykorzystał wszystkich zawodników z pola. Przyznał, że trudy nowego formatu dają się we znaki. Ostatnim graczem, który nabawił się drobnego urazu, jest Jude Bellingham. Wtorkowego meczu nie mogli też zagrać Nico O’Reilly i Ezri Konsa.
Dodał: „Dla zawodników to coś nowego. Czują pewne dolegliwości, a w normalnym terminie, tak jak w przypadku Nico O’Reilly’ego, wróciliby do klubu… Teraz mamy do rozegrania jeszcze dwa mecze, a on zostaje z nami… Wszystko jest nowe, wszystko jest inne, ale potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, żeby nabrać rozpędu i zbudować na naszym występie przeciwko Hiszpanii. To przypomina mały turniej”.
