Podobnie jak dwa dni temu, Biało-Czerwone do niedzielnego spotkania przystąpiły bez Karoliny Kochaniak. Sztab szkoleniowy uznał, że należy minimalizować ryzyko powikłań kontuzji. Rozgrywająca w meczu ze Słowenią doznała urazu stawu skokowego.
Zmotywowane Polkiod pierwszych minut narzuciły rywalkom swoje warunki. Wynik otworzyła skrzydłowa Daria Michalak, a między słupkami bardzo dobrze spisywała się Adrianna Płaczek, która już na początku spotkania zanotowała kilka skutecznych interwencji. Skutecznie grała Paulina Uścinowicz - wybrana później MVP polskiego zespołu - której rzuty z dystanu dochodziły celu (6 goli do przerwy).
Z czasem trener Arne Senstad zaczął rotować składem. Po kontrataku wykończonym przez Joannę Gadzinę Polki prowadziły 17:11. Norweżki zdołały jednak odpowiedzieć w ostatnich minutach pierwszej połowy i zmniejszyć straty do czterech trafień.

Po zmianie stron rywalki wyraźnie podkręciły tempo, a zespoły na przemian seryjnie zdobywały bramki. W odpowiednim momencie ciężar gry wzięła na siebie kapitan Monika Kobylińska. Jej kolejne trafienie na 26:22, zdobyte kwadrans przed końcem spotkania, poprzedziły udane akcje Polek w obronie, które pozwoliły ponownie zbudować bezpieczniejszą przewagę.
Emocje trwały do samego końca. Norweżki na dwie minuty przed końcową syreną przegrywały już tylko 29:31. Wtedy o czas poprosił Senstad, chcąc uspokoić grę. Magda Balsam rzuciła na 32:29 i praktycznie przesądziła o zwycięstwie.
Norweżki triumfowały w 52. edycji turnieju w Chebie. O drugie miejsce zagrają Czechy ze Słowenią. Biało-Czerwone zajęły czwarte miejsce.
W następnym sprawdzianie Polki zagrają 24 października w katowickim Spodku z Islandią. Właśnie w tym obiekcie 5 grudnia z Francją rozegrają pierwszy mecz w mistrzostwach Europy.
