Do przerwy Spurs przegrywali jednym punktem, ale przed rozpoczęciem czwartej kwarty prowadzili już różnicą pięciu, m.in. dzięki serii 10:0.
Dylan Harper dołożył dla gospodarzy 25 punktów, a De’Aaron Fox – 22.
Najskuteczniejszym zawodnikiem gości był Ayo Dosunmu – 27 pkt, a Jaden McDaniels i Jonathan Kuminga zdobyli po 19.
LaMelo Ball trafił zaledwie dwa z 10 rzutów z gry, kończąc mecz z dorobkiem 10 punktów i opuszczając parkiet z powodu przekroczenia limitu fauli.
W szeregach Timberwolves zabrakło gwiazdora Anthony’ego Edwardsa, który zmaga się z kontuzją kolana, a także Donte DiVincenzo, będącego po operacji ścięgna Achillesa. Z powodu skurczów w dolnym odcinku pleców nie zagrał również specjalista od defensywy – Rudy Gobert.
Spurs po słabym początku sezonu wkroczyli na zwycięską ścieżkę i obecnie z bilansem czterech zwycięstw i dwóch porażek są na czwartym miejscu w Konferencji Zachodniej.
To trzecia porażka drużyny z Minneapolis w ostatnich czterech spotkaniach. Z bilansem 4-3 jest dziewiąta w tym samym zestawieniu.
Jedyną niepokonaną ekipą w lidze NBA pozostają Memphis Grizzlies. W sobotę wygrali u siebie z Sacramento Kings 136:105.
Debiutujący skrzydłowy Cameron Boozer zdobył rekordowe w karierze 27 punktów, a wchodzący z ławki rezerwowych Isaiah Stewart dołożył 24, co jest jego najlepszym wynikiem w sezonie.
W drużynie Kings wyróżnił się debiutujący obrońca Darius Acuff Jr., który ustanowił rekord kariery, zdobywając 38 punktów.
Grizzlies pozostają liderami na Zachodzie z bilansem 6-0. Taki rezultat na otwarcie sezonu to wyrównanie najlepszego osiągnięcia w historii klubu z edycji 2014/15.
Kings znajdują się na przeciwległym biegunie, bowiem z sześcioma porażkami w sześciu spotkaniach zamykają zachodnią tabelę.
