To była jedna z plotek, które rozgrzały początek okresu przygotowawczego. Świeżo upieczony mistrz kraju, FC Porto, próbował dokonać głośnego transferu, sięgając po Roberta Lewandowskiego, którego kontrakt z Barceloną właśnie wygasł. Prezes Porto próbował w połowie maja sugerować, że tematu nie ma, bo zawodnik jest poza zasięgiem klubu.
Tymczasem potwierdzenie rozmów pojawiło się w poniedziałek, gdy Pini Zahavi, agent Polaka, przyznał, że prowadził rozmowy z „Smokami”.
"Prezes FC Porto zadzwonił do Lewandowskiego i rozmawiał także ze mną. Znam Roberta bardzo dobrze, wiem, czego szuka, chciał grać w piłkę, być liderem, kochać i być kochanym. FC Porto mogło mu to zapewnić, wydawało się to ciekawym rozwiązaniem. Bardzo się starali, próbowali go przekonać, ale Lewy nie był zainteresowany FC Porto" – wyjaśnił.
Lewandowski ostatecznie wybrał MLS, gdzie podpisał kontrakt z Chicago Fire, klubem z amerykańskiej metropolii, w której mieszka najwięcej Polaków.

