Zawodnik Arsenalu wraca do reprezentacji Brazylii na pierwsze mecze towarzyskie od czasu Mundialu 2026, na którym pięciokrotni mistrzowie świata zanotowali najgorszy występ na mistrzostwach świata od turnieju we Włoszech w 1990 roku, kiedy również odpadli na tym samym etapie rozgrywek.
Kadra Canarinhos zmierzy się z Australią w piątek w Townsville, a następnie we wtorek w Brisbane, po czym 3 października zagra z Indiami w Kalkucie.
"Gdybym miał jeszcze jeden rzut karny i to mnie wyznaczono do jego wykonania, nie schowałbym się. Wykonałbym go jeszcze tysiąc razy, jeśli byłoby trzeba, bo gra w tej koszulce znaczy dla mnie wszystko" – dodał piłkarz podczas konferencji prasowej w Brisbane, gdzie przebywa drużyna Carlo Ancelottiego.
"Nie strzelić karnego to część futbolu, ale nigdy nie jesteś na to przygotowany, gdy się to zdarza. To rana, to blizna i wciąż boli", ale "trzeba wyciągać wnioski z błędów" – wyjaśnił Guimaraes o swoim nieudanym strzale, gdy wynik był 0:0.
Pomocnik Arsenalu odniósł się także do krytyki skierowanej pod adresem Viniciusa Juniora, że to nie on wykonywał ten rzut karny. "To ja zostałem wyznaczony do wykonania" – podkreślił pomocnik.
Carlo Ancelotti wyjaśnił po meczu, że biorąc pod uwagę statystyki zawodników przy rzutach karnych, zdecydował się powierzyć tę odpowiedzialność "najpierw Neymarowi, potem Raphinhi, Bruno Guimaraesowi i Gabrielowi Martinellemu". Dwaj pierwsi nie byli na boisku w pierwszej połowie.
Ten powrót do kadry zbiega się z jego transferem do Arsenalu z Newcastle, który według mediów kosztował 87,5 miliona euro. "Jestem bardzo skoncentrowany (...). Chcę zostawić po sobie ślad w londyńskim klubie" – podkreślił.
