Goście świetnie weszli w mecz, bo już w czwartej minucie bramkę zdobył Puso Dithejane. Stało się to po asyście mającego polskie korzenie Davida Poreby. Lewandowski także brał udział w akcji bramkowej, ale jego podanie do Poreby nie było na tyle dokładne, by po nim mógł on uderzyć na bramkę.
Po rozpoczęciu drugiej połowy wynik wyrównał David Brekalo, który znalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i uderzeniem głową nie dał szans bramkarzowi.
Wreszcie w 69. minucie o wyniku przesądził Lewandowski, który najpierw został wycięty w polu karnym, a potem sam podszedł do ustawionej na jedenastym metrze piłki i całkowicie zmylił bramkarza, uderzając w drugi róg bramki.
Tym samym Chicago Fire notuje serię sześciu wygranych we wszystkich rozgrywkach, a w tabeli Konferencji Wschodniej MLS zajmuje trzecie miejsce.
