Rozpoczynając trzytygodniową przygodę od kwalifikacji jako 114. zawodniczka świata, Chwalińska pokonała wyżej notowane rywalki, choć sama przyznała, że nie była w swojej najlepszej formie. W finale musiała jednak uznać wyższość Mirry Andreewej z Rosji, przegrywając 3:6, 2:6 w sobotę.
Choć jej nieprawdopodobny marsz z drugiego planu skierował na nią światła reflektorów, 24-letnia Chwalińska podkreśliła, że przełom był efektem lat ciężkiej pracy.
"To naprawdę ogromny przeskok, ale tak naprawdę to 18 lat ciężkiej pracy, cierpliwości i wytrwałości" - powiedziała Chwalińska dziennikarzom. "Musiałam przejść przez bardzo wiele, żeby znaleźć się w tym miejscu, w tej pozycji. Życie bywa czasem dziwne, trzeba po prostu robić swoje i wierzyć, że kiedyś wszystko zaskoczy. Cieszę się, że tak się stało".
To, co czyni występ Chwalińskiej jeszcze bardziej wyjątkowym, to fakt, że w 2021 roku przyznała, iż przez ponad półtora roku zmagała się z depresją i na pewien czas odeszła od tenisa.
"Tenis to bardzo trudny sport. Jest bardzo indywidualny. Zaczynamy bardzo wcześnie. W zasadzie jesteśmy dziećmi, kiedy zaczynamy, jesteśmy nastolatkami" - dodała Chwalińska.
"Ludzie oczekują, że będziemy zachowywać się jak dorośli, a przecież wciąż jesteśmy dziećmi. Presja jest ogromna, bo w każdym meczu jesteśmy wystawieni na ocenę. Każdy może nas oceniać. W dzisiejszych czasach można napisać w internecie wszystko. Czuję, że to bardzo wymagające i trzeba umieć się chronić najlepiej, jak się da" - powiedziała.
Chwalińska, która według prognoz awansuje na 21. miejsce w rankingu, zapowiedziała, że przed Wimbledonem zrobi sobie przerwę zamiast szukać doświadczenia na kortach trawiastych.
Będzie potrzebowała dzikiej karty, by wystąpić w głównej drabince All England Club, gdy turniej wielkoszlemowy rozpocznie się 29 czerwca.
"Jeszcze przed Roland Garros mówiłam, że po turnieju potrzebuję wakacji" - dodała. "Teraz minęły już prawie trzy tygodnie... Nie czekałam na to, bo chciałam tu być, ale gdzieś z tyłu głowy wiedziałam, że po Roland Garros pojadę na wakacje".
Patrząc w przyszłość, Chwalińska przyznała, że będzie musiała przyzwyczaić się do zmian w swoim życiu po tym, jak w Paryżu zarobiła 1,61 miliona dolarów – więcej niż przez całą dotychczasową karierę.
"Zobaczymy, prawda? Na pewno będzie inaczej, ale myślę i mam nadzieję, że się przystosuję. Na pewno będę ciężko pracować" - powiedziała Chwalińska. "Dam z siebie wszystko, by być lepsza każdego dnia i zobaczę, jakie będą efekty. Jestem bardzo wdzięczna za ten czas, ale to już przeszłość".
