Po maratońskich meczach na koncie, Katarzyna Piter i Anna Siskova podchodziły do ćwierćfinału jako nominalnie słabsza para i nic dziwnego. Gabriela Dabrowski i Luisa Stefani to obecnie światowa czołówka debla, a na Wimbledonie pojawiły się po triumfie w Eastbourne.
Pierwsze gemy pokazały różnicę między parami. Choć Dabrowski i Stefani nie zawsze trafiały pierwszym podaniem, to świetnie rozgrywały swoje gemy, raz za razem dochodząc do smeczów Brazylijki, na które nie dało się dobrze odpowiedzieć.
Tym sposobem przełamały na 2:0, a po dwóch podwójnych błędach Piter w czwartym gemie pachniało 4:0. Na szczęście Polka sama odrobiła dwa punkty, a wymuszony błąd pozwolił otworzyć konto przy 1:3. Niestety, przy serwisie faworytek nie pojawiła się ani jedna szansa na przełamanie, a kolejne podwójne błędy Siskovej kosztowały przełamanie. Po 25 minutach Kanadyjka i Brazylijka serwisem zamknęły seta.
Drugi set rozpoczął się od serwisu Katarzyny Piter i kolejnej straty serwisu, tym razem po serii świetnych returnów. Dabrowski i Stefani wyszły szybko na 2:0 i szukały drugiego przełamania przy niepewnym serwisie Siskovej, która jednak wywalczyła gema. Podobnie pewnie punktowały przy serwisie Piter, tyle że po pięciu gemach było 2:3 i wciąż żadnej szansy na odrobienie straty.
Po 28 minutach było już 4:2, a gdy Siskova minimalnie przestrzeliła w poszukiwaniu winnera, stres kosztował ją bardzo wiele: popełniła następnie błąd podwójny i break point zamienił się na kolejne przełamanie. Gdy w kolejnym gemie Dabrowski zaserwowała mocno na Piter, ta wyrzuciła i zakończyła mecz.
