Sinner – Zverev 6:7, 7:6, 6:3, 6:4
Obaj tenisiści stracili w drodze do finału tylko dwa sety, Sinner jednak pokonał swojego rywala już dziewięć razy z rzędu. Do wimbledońskiej batalii pewniej wszedł jednak Zverev, który w przeciwieństwie do przeciwnika wygrał serwis do zera i wyrównał na 1:1. Już pierwsze minuty meczu przyniosły szybkie wymiany z obu stron. Niemiecki tenisista grał bardzo agresywnie, a jego rywal odpowiadał tym samym i po czterech gemach był remis – 2:2.
W kolejnym gemie w drobne kłopoty wpadł obrońca tytułu, ale świetnymi serwisami odwrócił wynik z 0:30 i nie dopuścił rywala do break pointa. W pierwszej połowie otwierającego seta na korcie centralnym pewniej prezentował się Zverev, jednak i on nie miał okazji na przełamanie serwisu przeciwnika.
Pierwszą szansę po podwójnym błędzie Niemca w ósmym gemie miał Sinner, ale nie wykorzystał swojego pierwszego break pointa po nieudanym forhendzie i znów był remis 4:4. Mecz, rozgrywany w niemal trzydziestostopniowym upale, z czasem zyskiwał na jakości. Obaj zawodnicy coraz częściej kończyli wymiany przy siatce, na serwisie byli bezbłędni i pierwszy set zmierzał do tie-breaka.
W nim również rozgorzała ogromna walka o każdy punkt. Pierwszego mini-breaka, który był jednocześnie setbolem, wypracował sobie przy stanie 8:7 z własnej perspektywy Zverev i wykorzystał go zwycięskim forhendem. Pierwszego seta wygrał po ponad godzinnej walce 7:6 i objął prowadzenie 1:0 w setach.
Tegoroczny triumfator French Open nadal grał znakomicie. Bez problemu dotrzymywał kroku Sinnerowi, w wymianach z głębi kortu często był bardziej aktywny, a do tego pomagał sobie świetnym serwisem. Lider światowego rankingu, oprócz tradycyjnej siły uderzeń, dość skutecznie próbował także okazjonalnych wyjść do siatki i po czterech gemach znów był remis – 2:2.
Sinner i Zverev także w drugim secie nie dawali rywalowi żadnych szans przy returnie. Obaj mogli liczyć na znakomitą skuteczność pierwszego serwisu, którym od razu zdobywali przewagę w wymianach. Po ośmiu gemach znów był remis – 4:4. Urodzony w Hamburgu tenisista utrzymywał ponad 70-procentową skuteczność pierwszego serwisu, a jego drugie podanie często osiągało prędkość blisko 190 km/h, dzięki czemu pewnie wygrywał swoje gemy serwisowe.
W podobnym stylu grał jednak także czterokrotny mistrz wielkoszlemowy i druga partia również zmierzała do tie-breaka. W przeciwieństwie do pierwszego seta, tym razem w tie-breaku nie było żadnych emocji. Sinner szybko objął prowadzenie 4:0 i nie oddał już przewagi. Zdecydowanie wygrał tę część 7:2 i po dwóch godzinach oraz dziewięciu minutach był remis w meczu.
Jak wielką bronią obu tenisistów jest serwis, najwyżej rozstawieni gracze potwierdzali także w trzecim secie. W pierwszych czterech gemach nie musieli bronić żadnego break pointa i znów był remis – 2:2.

Bardzo nieprzyjemna sytuacja dla niemieckiego tenisisty miała miejsce przy stanie 3:3 i 40:40 przy serwisie Włocha, gdy Zverev poślizgnął się podczas jednej z wymian i złapał się za prawe kolano. Po krótkiej przerwie samodzielnie wstał z kortu i kontynuował grę. W tym samym gemie światowa trójka wypracowała sobie pierwszy break point w meczu, ale nie zdołała go wykorzystać.
Triumfator z Paryża kontynuował grę bez większych problemów, jednak przy stanie 3:4 to on musiał bronić break pointa i tym razem po niewymuszonym błędzie nie zdołał utrzymać serwisu. Sinner wykorzystał okazję, wygrał seta 6:3 i objął prowadzenie 2:1 w setach.
W nieoczekiwane kłopoty Sinner wpadł w drugim gemie czwartego seta, gdy przy własnym serwisie stracił prowadzenie 40:0. Jednak dzięki precyzyjnej grze przy siatce utrzymał podanie i wyrównał na 1:1. Zverev kontynuował mecz bez żadnych problemów zdrowotnych. Przy prowadzeniu 2:1 na returnie wyszedł na 30:0, ale Włoch popisał się świetnymi serwisami i znów nie dopuścił rywala do przełamania.
Pogromca Jiriego Lehecki w trudnej sytuacji znalazł się przy stanie 3:3, gdy przy własnym serwisie przegrywał 15:40. Oba break pointy zdołał obronić, ale chwilę później trzeciego już nie i po raz drugi w meczu stracił serwis. Sinner nie wypuścił już ogromnej szansy na zwycięstwo. Czwarty set wygrał 6:4 i mógł cieszyć się z piątego tytułu wielkoszlemowego.
