Kluczowe momenty i liczby w drodze Sinnera po tron Wimbledonu. Zaczęło się od kryzysu

Jannik Sinner świętuje z trofeum
Jannik Sinner świętuje z trofeumKentaro Tominaga / Yomiuri / The Yomiuri Shimbun via AFP

Jannik Sinner pozostaje królem Wimbledonu. Udało mu się obronić trofeum, o którego zdobycie kiedyś wątpił. Dziś nie ma już wątpliwości, kto najlepiej radzi sobie na trawie. Włoch rozwiał też wszelkie obawy, które pojawiły się po jego załamaniu na Roland Garros. Wygrał londyński turniej, mimo że przed startem na kortach All England Club nie rozegrał ani jednego oficjalnego meczu na trawie.

Kiedy w ubiegłym roku triumfował na All England Club w finale przeciwko Carlosowi Alcarazowi, był to rewanż za bolesną porażkę na Roland Garros. Sinner przekuł ogromną motywację w swoje największe wówczas zwycięstwo. W tym roku jego droga była wyraźnie łatwiejsza, bo główny rywal musiał wycofać się z turnieju z powodu kontuzji nadgarstka. 

Wątpliwości jednak się pojawiły. Gdy Sinner opuszczał korty Roland Garros niespełna dwa miesiące temu, czuć było niepewność. Porażka z Juanem Manuelem Cerundolo przy wyniku 6:3, 6:2, 5:1 była bez precedensu. 

Było jasne, że za paryskim fiaskiem stały problemy zdrowotne. Ale jak poważne? Sytuacja wyraźnie wymknęła się spod kontroli. Po Paryżu Sinner całkowicie zamilkł i przystąpił do londyńskiego Wielkiego Szlema bez żadnego oficjalnego meczu na trawie.

Jedynym sprawdzianem był mecz pokazowy w Hurlingham przeciwko Cameronowi Norriemu, po którym w końcu zabrał głos. "Zrobiliśmy kilka badań. Próbowaliśmy zrozumieć, co się stało. I doszliśmy do dobrych wniosków", wyjaśnił, nieco enigmatycznie.

Kluczowe momenty

Sinner – Kecmanović 4:6, 6:3, 6:7(6), 6:2, 6:3

Już od pierwszego meczu czekał go trudny sprawdzian. Miomir Kecmanović grał odważnie, urwał faworytowi dwa sety, a Sinner musiał radzić sobie z upadkiem i krwawiącą nogą.

Później jednak potrafił przełączyć się na tryb zwycięzcy i odwrócił losy meczu ze stanu 1:2 na 3:2 w setach. "To było niesamowite doświadczenie. Graliśmy na korcie, na którym przez rok nikt nie stał. To było dla mnie nowe, trochę stresujące. Ale myślę, że poradziłem sobie całkiem nieźle", mówił po spotkaniu.

A co z rozcięciem? "Wszystko w porządku. Wygląda to dużo gorzej, niż jest w rzeczywistości", uspokajał wszystkich. Co ciekawe, jego sponsor wykorzystał krwawą fotografię w jednej z efektownych reklam. Ostatecznie ten mecz przeszedł do historii jako dopiero drugi przypadek w Wimbledonie, gdy późniejszy mistrz stracił dwa sety w pierwszej rundzie.

Sinner – Djoković 6:4, 6:4, 6:4

To miała być bitwa mistrzów. Wielu kibiców liczyło, że serbski weteran zrobi kolejny krok w stronę wymarzonego 25. tytułu wielkoszlemowego. Sinner jednak w półfinale był bezlitosny, a rezultat przypominał ten z poprzedniego roku.

Przez cały mecz Novak miał tylko jednego break pointa. Gdy pojawiła się iskierka nadziei, Sinner zgasił ją bezkompromisowym asem. "To było klasyczne, stare lanie", przyznał sportowo Djoković. Jeden z najbardziej wyczekiwanych pojedynków został rozstrzygnięty bardzo szybko.

Sinner – Zverev 6:7(7), 7:6(2), 6:3, 6:4

Ostatni krok zawsze jest najtrudniejszy. Zverev na początku meczu zdecydowanie nie ułatwił zadania Sinnerowi. Niemiec w pełni zasłużenie wygrał pierwszego seta. Włoch musiał podnieść poziom gry, a kluczowy moment przyszedł na początku tie-breaka drugiego seta.

Sinner wyszedł na prowadzenie 4:0 po błędach Zvereva i utrzymał zarówno przewagę, jak i inicjatywę do końca meczu. Trzeci i czwarty set były już formalnością, bo Zverev nie potrafił znaleźć odpowiedzi na precyzyjną grę Sinnera.

Kluczowe liczby

5

Triumf na Wimbledonie to piąty tytuł wielkoszlemowy włoskiego gwiazdora. Po raz pierwszy świętował w 2024 roku podczas Australian Open, gdzie rok później obronił trofeum. W 2024 roku wygrał także US Open, a puchar na londyńskiej trawie podnosił w 2025 i 2026 roku. Jedynym brakującym tytułem w jego kolekcji pozostaje Roland Garros.

4

Sinner został dopiero czwartym liderem rankingu ATP, który obronił tytuł na Wimbledonie od czasu wprowadzenia rankingu w 1973 roku. Przed nim dokonali tego tylko Pete Sampras, Roger Federer i Djoković.

100

To właśnie w finale Jannik Sinner odniósł swoje setne zwycięstwo w meczu Wielkiego Szlema. Został siódmym najmłodszym zawodnikiem w Erze Open, który osiągnął ten pułap. Szybciej dokonali tego tylko Bjorn Borg, Boris Becker, Mats Wilander, Rafael Nadal, Djoković i Sampras. To naprawdę elitarne grono.

Jannik Sinner potrzebował kilku lat, by przyzwyczaić się do trawy, ale w ostatnich sezonach to może być jego ulubiona nawierzchnia. Znacząco poprawił serwis, a swój bardzo przekonujący liniowy tenis umiejętnie łączy z coraz lepszymi wolejami i skrótami. Na uwagę zasługuje też jego wyjątkowa defensywa.

Od miesięcy wielu rywali porównuje jego wygląd i nieustępliwy styl do robota lub maszyny. Paryż przynajmniej na chwilę pokazał, że Sinner też ma słabości.

Na Wimbledonie jednak Włoch znów zaprezentował się bardzo przekonująco, choć sam odrzuca wszelkie sugestie o rutynie. "Gra w finale Wielkiego Szlema to zawsze coś rzadkiego i wyjątkowego. Nigdy nie biorę niczego za pewnik".

Mimo to widać, że nie zamierza szybko oddać pozycji lidera rankingu. Ma nad Zverevem przewagę 4970 punktów, a nawet jeśli w dalszej części sezonu będzie bronił 5500 punktów, to i tak jego pozycja najlepszego tenisisty świata wydaje się niezagrożona.

Wil jij jouw toestemming voor het tonen van reclames voor weddenschappen intrekken?
Ja, verander instellingen