Kiedy w ubiegłym roku triumfował na All England Club w finale przeciwko Carlosowi Alcarazowi, był to rewanż za bolesną porażkę na Roland Garros. Sinner przekuł ogromną motywację w swoje największe wówczas zwycięstwo. W tym roku jego droga była wyraźnie łatwiejsza, bo główny rywal musiał wycofać się z turnieju z powodu kontuzji nadgarstka.
Wątpliwości jednak się pojawiły. Gdy Sinner opuszczał korty Roland Garros niespełna dwa miesiące temu, czuć było niepewność. Porażka z Juanem Manuelem Cerundolo przy wyniku 6:3, 6:2, 5:1 była bez precedensu.
Było jasne, że za paryskim fiaskiem stały problemy zdrowotne. Ale jak poważne? Sytuacja wyraźnie wymknęła się spod kontroli. Po Paryżu Sinner całkowicie zamilkł i przystąpił do londyńskiego Wielkiego Szlema bez żadnego oficjalnego meczu na trawie.
Jedynym sprawdzianem był mecz pokazowy w Hurlingham przeciwko Cameronowi Norriemu, po którym w końcu zabrał głos. "Zrobiliśmy kilka badań. Próbowaliśmy zrozumieć, co się stało. I doszliśmy do dobrych wniosków", wyjaśnił, nieco enigmatycznie.
Kluczowe momenty
Sinner – Kecmanović 4:6, 6:3, 6:7(6), 6:2, 6:3
Już od pierwszego meczu czekał go trudny sprawdzian. Miomir Kecmanović grał odważnie, urwał faworytowi dwa sety, a Sinner musiał radzić sobie z upadkiem i krwawiącą nogą.
Później jednak potrafił przełączyć się na tryb zwycięzcy i odwrócił losy meczu ze stanu 1:2 na 3:2 w setach. "To było niesamowite doświadczenie. Graliśmy na korcie, na którym przez rok nikt nie stał. To było dla mnie nowe, trochę stresujące. Ale myślę, że poradziłem sobie całkiem nieźle", mówił po spotkaniu.
A co z rozcięciem? "Wszystko w porządku. Wygląda to dużo gorzej, niż jest w rzeczywistości", uspokajał wszystkich. Co ciekawe, jego sponsor wykorzystał krwawą fotografię w jednej z efektownych reklam. Ostatecznie ten mecz przeszedł do historii jako dopiero drugi przypadek w Wimbledonie, gdy późniejszy mistrz stracił dwa sety w pierwszej rundzie.
Sinner – Djoković 6:4, 6:4, 6:4
To miała być bitwa mistrzów. Wielu kibiców liczyło, że serbski weteran zrobi kolejny krok w stronę wymarzonego 25. tytułu wielkoszlemowego. Sinner jednak w półfinale był bezlitosny, a rezultat przypominał ten z poprzedniego roku.
Przez cały mecz Novak miał tylko jednego break pointa. Gdy pojawiła się iskierka nadziei, Sinner zgasił ją bezkompromisowym asem. "To było klasyczne, stare lanie", przyznał sportowo Djoković. Jeden z najbardziej wyczekiwanych pojedynków został rozstrzygnięty bardzo szybko.
Sinner – Zverev 6:7(7), 7:6(2), 6:3, 6:4
Ostatni krok zawsze jest najtrudniejszy. Zverev na początku meczu zdecydowanie nie ułatwił zadania Sinnerowi. Niemiec w pełni zasłużenie wygrał pierwszego seta. Włoch musiał podnieść poziom gry, a kluczowy moment przyszedł na początku tie-breaka drugiego seta.
Sinner wyszedł na prowadzenie 4:0 po błędach Zvereva i utrzymał zarówno przewagę, jak i inicjatywę do końca meczu. Trzeci i czwarty set były już formalnością, bo Zverev nie potrafił znaleźć odpowiedzi na precyzyjną grę Sinnera.
Kluczowe liczby
5
Triumf na Wimbledonie to piąty tytuł wielkoszlemowy włoskiego gwiazdora. Po raz pierwszy świętował w 2024 roku podczas Australian Open, gdzie rok później obronił trofeum. W 2024 roku wygrał także US Open, a puchar na londyńskiej trawie podnosił w 2025 i 2026 roku. Jedynym brakującym tytułem w jego kolekcji pozostaje Roland Garros.
4
Sinner został dopiero czwartym liderem rankingu ATP, który obronił tytuł na Wimbledonie od czasu wprowadzenia rankingu w 1973 roku. Przed nim dokonali tego tylko Pete Sampras, Roger Federer i Djoković.
100
To właśnie w finale Jannik Sinner odniósł swoje setne zwycięstwo w meczu Wielkiego Szlema. Został siódmym najmłodszym zawodnikiem w Erze Open, który osiągnął ten pułap. Szybciej dokonali tego tylko Bjorn Borg, Boris Becker, Mats Wilander, Rafael Nadal, Djoković i Sampras. To naprawdę elitarne grono.
Jannik Sinner potrzebował kilku lat, by przyzwyczaić się do trawy, ale w ostatnich sezonach to może być jego ulubiona nawierzchnia. Znacząco poprawił serwis, a swój bardzo przekonujący liniowy tenis umiejętnie łączy z coraz lepszymi wolejami i skrótami. Na uwagę zasługuje też jego wyjątkowa defensywa.
Od miesięcy wielu rywali porównuje jego wygląd i nieustępliwy styl do robota lub maszyny. Paryż przynajmniej na chwilę pokazał, że Sinner też ma słabości.
Na Wimbledonie jednak Włoch znów zaprezentował się bardzo przekonująco, choć sam odrzuca wszelkie sugestie o rutynie. "Gra w finale Wielkiego Szlema to zawsze coś rzadkiego i wyjątkowego. Nigdy nie biorę niczego za pewnik".
Mimo to widać, że nie zamierza szybko oddać pozycji lidera rankingu. Ma nad Zverevem przewagę 4970 punktów, a nawet jeśli w dalszej części sezonu będzie bronił 5500 punktów, to i tak jego pozycja najlepszego tenisisty świata wydaje się niezagrożona.
