Lamine skończył 19 lat w przeddzień spotkania w Dallas, a De la Fuente, który od dawna stawia na radość zamiast stresu, podkreślił, że napastnik powinien cieszyć się tą chwilą, a nie traktować ją jako ciężar.
"Powiedziałem mu, że nie ma się czym martwić – niech po prostu czerpie radość z gry. Jestem przekonany, że największy dzień Lamina na mundialu dopiero przed nim. Mam nadzieję, że to będzie jutro, a jeśli nie, to w finale, jeśli tam dotrzemy" - powiedział De la Fuente dziennikarzom.
Lamine stopniowo odzyskuje formę po tym, jak na mundial przyjechał z urazem mięśnia dwugłowego uda, którego nabawił się po wykorzystaniu rzutu karnego dla Barcelony pod koniec kwietnia. W turnieju zdobył jedną bramkę i nie zaliczył żadnej asysty.
Hiszpania pokonała Francję 5:4 w zeszłorocznym półfinale Ligi Narodów, ale De la Fuente podkreślił, że rewanż będzie zupełnie innym wyzwaniem, zwłaszcza że Hiszpanie niemal roztrwonili prowadzenie 5:1 w ostatnim kwadransie tamtego meczu.
"Z takich spotkań wyciągamy wiele wniosków, podobnie jak oni" - powiedział. "Postaramy się powtórzyć te scenariusze, w których sytuacja była dla nas korzystna, a unikać tych niekorzystnych".

Selekcjoner Hiszpanii określił to starcie jako pojedynek "antagonistycznych stylów" i zaznaczył, że jego drużyna musi uważać na "bardzo groźne" przejścia Francuzów z obrony do ataku.
Zapytany, jak Hiszpania zamierza zatrzymać napastników takich jak Kylian Mbappe, Ousmane Dembele i Michael Olise, De la Fuente zapewnił, że nie zabrakło dokładnej analizy.
"Przeanalizowaliśmy ich bardzo, bardzo szczegółowo. Mają zawodników o wyjątkowej klasie, ale my również. Kluczowe będzie narzucenie własnych cech i stylu oraz zneutralizowanie rywala. Taki jest futbol. Zazwyczaj bardziej zrównoważona drużyna jest bliżej zwycięstwa, choć to nie daje gwarancji" - podkreślił.
De la Fuente stwierdził, że obecna Francja jest lepsza niż ta, którą Hiszpania pokonała w 2025 roku, bo obie ekipy zyskały na doświadczeniu i zaznaczył, że nie zamierza wdawać się w sugestie selekcjonera Francji Didiera Deschampsa, jakoby Hiszpania była faworytem, uznając takie etykietki za nic nieznaczące przed meczem.
"To, czy ktoś mówi, że jesteśmy faworytem, czy nie, nie ma żadnego znaczenia" - powiedział De la Fuente. "Obie drużyny są znakomite, podobnie jak w drugim półfinale (Anglia kontra Argentyna). Nie rozumiem, czemu ludzie tak mówią, bo to, czy jesteśmy faworytem, czy nie, jest całkowicie bez znaczenia".
De la Fuente, który określił siebie jako "bardzo romantycznego" i zażartował, że lubi hiszpańskiego piosenkarza Julio Iglesiasa, zdradził, że jego ostatnie przesłanie do zawodników będzie brzmiało: cieszcie się tą chwilą, bo może się już nie powtórzyć.
"Mówię zawodnikom, że musimy czerpać radość z tej sytuacji, jesteśmy w miejscu, do którego być może już nigdy nie wrócimy. Mamy być sobą i uważać na atuty rywala. Musimy absolutnie wierzyć, że chcemy awansować. Zrobimy wszystko, by znaleźć się w finale" - dodał De la Fuente.
