Hurkacz (69. ATP) w półfinale w Cancun stoczył bardzo podobny pojedynek do tego ćwierćfinałowego z Romanem Safiullinem. Wtedy wygrał 6:4; 6:3, ale przebieg gry był bardzo zacięty i o triumfie Polaka zadecydowały wygrane kluczowe piłki. Tak samo było teraz.
Echargui (197. ATP) i wielu momentach wyglądał bardzo dobrze, od połowy pierwszego seta gemy były bardzo wyrównane, a Hurkacz w ósmym gemie wykorzystał jedynego w tej partii break pointa, co dało kluczowe przełamanie i zwycięstwo 6:3.
Druga odsłona była jeszcze bardziej zacięta. Już od samego początku nie było łatwych gemów, a kluczowy moment miał miejsce przy stanie 2:2. Wtedy ponownie Hubert zdołał przełamać przeciwnika i to wystarczyło do wygrania całego spotkania. Chwilę wcześniej Polak sam bronił dwóch break pointów. "Hubi" w drugiej partii korzystał z przerwy medycznej.
Ostatecznie po nieco ponad dwugodzinnym meczu Hurkacz zapisał na swoim koncie wygraną, która dała mu awans do finału challengera w Cancun, gdzie jego przeciwnikiem będzie najwyżej rozstawiony Sebastian Baez (53. ATP), który w półfinale pokonał 6:4; 6:4 Lloyda Harrisa (175. ATP).
Polak zagwarantował sobie awans na 52. miejscu w najnowszym notowaniu rankingu ATP. Jeśli wygra cały turniej, to wróci do Top 50.
TV Smart - Usługi telekomunikacyjne – Telewizja.
Pakiet Max miesiąc za 0 zł
