Dwudziestoletnia Czeszka potwierdziła swoją formę z wygranej w czwartej rundzie nad liderką rankingu Aryną Sabalenką kolejnym zwycięstwem – tym razem nad Keys (24. WTA), byłą mistrzynią Australian Open, która triumfowała w Cincinnati w 2019 roku.
Bejlek (35. WTA) zaczęła mecz niemrawo, przegrywając 0:3 i oddając pierwszego seta, ale wykorzystała zmiany tempa i zameldowała się w najlepszej czwórce, gdzie zmierzy się z rozstawioną z numerem czwartym Coco Gauff.

Młoda Czeszka jako pierwsza przełamała w trzecim secie, ale Keys odrobiła straty i doprowadziła do tie-breaka, w którym Bejlek odwróciła losy meczu ze stanu 2-4, kończąc spotkanie efektownym uderzeniem po linii przy piłce meczowej.
Bejlek, która w lutym jako "dzika karta" wygrała turniej w Abu Zabi, kontynuuje spektakularny debiut w Cincinnati.
Gauff celuje w odzyskanie tytułu
Dwukrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych Coco Gauff (4. WTA) od początku była bardzo skoncentrowana w starciu z Kostjuk, przełamując rozstawioną z numerem dziesiątym rywalkę aż sześć razy i wygrywając 6:2, 6:2 w 70 minut.
Marta Kostjuk (11. WTA), która w tym roku miała bilans 5:0 w ćwierćfinałach, zdołała przełamać Gauff po jednym razie w każdym secie, ale były to tylko drobne potknięcia Amerykanki, która przy swoim pierwszym podaniu straciła zaledwie pięć punktów.
"Z każdym meczem gram coraz lepiej" – powiedziała Gauff. "Jestem bardziej zdecydowana, mój serwis się poprawia i coraz rzadziej daję się przełamać".

Amerykanka spodziewa się trudnego wyzwania ze strony rozpędzonej Bejlek.
"Sara to świetna zawodniczka" – powiedziała Gauff. "Oglądałam jej triumf w Abu Zabi. Jest bardzo atletyczna i szybka, zmusza cię do walki o każdy punkt".
Gauff chce odzyskać tytuł wywalczony w Cincinnati w 2023 roku, kiedy pokonała Igę Świątek, która w tym roku broni tytułu i zagra o finał z Jessiką Pegulą.
