W eliminacjach najlepszy był reprezentant Czech Volodymyr Myslyvcuk - 79,61. Piąty Fajdek rzucił 77,35, 13. Nowicki - 74,49, 17. Wrotyński - 72,90, a 24. Piłat - 70,63. We wtorkowym finale wystąpi najlepsza "12".
"W pierwszej grupie nieoczekiwanie były dosyć słabe wyniki. To pozwoliło się rozluźnić zbyt mocno, stąd te problemy. Sam zacząłem też niezbyt dobrze, w drugiej kolejce już powalczyłem, a w trzeciej udało się oddać poprawny rzut. On nie był świetny, ale poprawny. Zero emocji w eliminacjach, zero stresu" - powiedział PAP Fajdek.
Pięciokrotny mistrz świata podkreślił, że w finale będzie walka o medale i od pierwszej kolejki będzie się musiał odpowiednio nastawić.
"Stawka jest bardzo wyrównana, więc zdecyduje dyspozycja dnia i to, kto to lepiej wytrzyma" - ocenił Fajdek, który w tym roku rzucił już powyżej 82 metrów.
Koło na stadionie w Birmingham ocenił jako... bardzo różne.
"Momentami bardzo śliskie, momentami bardzo tępe. W zależności, jak kto się ustawia, to ma troszeczkę inaczej. Coś z nim robili, widać, że jest troszeczkę poprawione w niektórych miejscach. Da się to odczuć na nodze, jak ktoś nie rzuca chamsko, ale technicznie, to da się to odczuć" - analizował.
W zupełnie innym nastroju był Nowicki.
"Chciałbym oczywiście, aby było dalej. Fizycznie jest ok, dziękuję PZLA, że pozwolono mi tu przyjechać. Problem nie jest ze zdrowiem, ale z techniką, bo nie czuję sprzętu" - powiedział Nowicki, który trzykrotnie był mistrzem Europy (2018, 2022, 2024), a w 2021 został w Tokio mistrzem olimpijskim.
