W oświadczeniu nie podano konkretnie, do jakich działań FIFA się odnosi, ale dzień wcześniej brytyjski "The Daily Telegraph" doniósł o nieprawidłowościach w Unii Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA) z czasów, gdy Infantino był jej sekretarzem generalnym.
Dziennik poinformował, że jedna z kobiet współpracujących ze Szwajcarem podejrzanie szybko dorobiła się lepszego stanowiska, a gdy odchodziła w 2016 roku, otrzymała nietypowo wysoką odprawę.
UEFA potwierdziła tę wypłatę i dodała, że była ona zgodna z obowiązującymi w tamtym czasie przepisami. Dodała jednocześnie, że od tego czasu regulamin został zmodyfikowany i jest tożsamy z przepisami w nowoczesnych, prestiżowych organizacjach.
Infantino zaprzeczył, jakoby był osobiście zainteresowany rozwojem kariery tej osoby. Niemiecki "Bild" opublikował oświadczenie FIFA, w którym zapewniono, że wszelkie doniesienia o niewłaściwym zachowaniu lub postępowaniu niezgodnym ze statutami są nieprawdziwe.
"Staje się coraz bardziej oczywiste, że trwają celowe i zorganizowane wysiłki mające na celu podważenie wiarygodności FIFA i jej prezydenta. Ci, którzy nie mają poparcia federacji członkowskich, nie powinni uciekać się do insynuacji i dezinformacji, aby osiągnąć to, czego nie mogą dokonać poprzez obowiązujące demokratyczne procedury" - napisano, bez podawania konkretów, w oświadczeniu opublikowanym w sobotni wieczór na platformie X.
"Ostatnie doniesienia zawierały niepoparte dowodami stwierdzenia i fałszywe zarzuty pod adresem FIFA i jej prezydenta. Spekulacji i insynuacji nie należy przedstawiać jako fakty, a powtarzanie zarzutu nie czyni go prawdziwym" - dodano.
Wzięto w obronę Infantino, który - jak napisano - od ponad 30 lat poświęca swoją zawodową karierę europejskiej i światowej piłce nożnej, przyczynia się do widocznych zmian w tej dyscyplinie i do zwiększenia dostępu i środków przeznaczanych na nią na całym świecie. Zaznaczono, że każda zmiana "podważa istniejące interesy", ale nikogo nie uprawnia to do kwestionowania demokratycznie przyznanego mandatu.
"FIFA nie poprze, nie ułatwi i nie będzie tolerować żadnego procesu wyboru prezydenta, który będzie niezgodny ze statutami FIFA, demokratycznymi procedurami i obowiązującymi przepisami dotyczącymi zarządzania" - podkreślono.
Infantino, który pracował w UEFA przez 16 lat, zanim został wybrany na prezydenta FIFA, znajduje się ostatnio pod ogromną presją międzynarodowego środowiska piłkarskiego. To efekt zażyłych relacji z Donaldem Trumpem, a przede wszystkim planów częściowej prywatyzacji zarządzania prawami do najważniejszych turniejów piłkarskich na świecie. Część akcji miałby nabyć fundusz powiązany pośrednio właśnie z prezydentem USA.
Po protestach UEFA, Piłkarskiej Konfederacji Ameryki Północnej, Środkowej i Karaibów (CONCACAF) oraz Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC) Infantino poinformował o rezygnacji z tego projektu. Krytyka prezydenta FIFA wciąż jednak nie słabnie.
