Guadalajara na zawsze pozostanie w sercu Magdaleny Fręch (57. WTA), ponieważ to właśnie tutaj wygrała swój pierwszy, i jak dotąd jedyny, turniej rangi WTA. Dwa lata temu Polka zagrała w Meksyku swój turniej życia, pokonując w finale Olivię Gadecki i sięgając po tytuł rangi WTA 500. Rok temu Fręch zakończyła w tym miejscu zmagania na drugiej rundzie.
Tegoroczny mecz otwarcia przebiegł dla Polki bardzo dobrze. Od początku dyktowała swój rytm gry i po długim drugim gemie przełamała rywalkę. Powtórzyła to w gemie szóstym, a sama przy swoim podaniu straciła zaledwie dwa punkty. Efekt? Pewne zwycięstwo 6:1 w pół godziny.

Druga partia była już bardziej zacięta. Zaczęła się od przełamania na korzyść Fręch, ale Nao Hibino (199. WTA) od razu odpowiedziała tym samym. Od tego mometnu tenisistki bezpiecznie wygrywały swoje gemy serwisowe aż do stanu 4:4. Wtedy znowu oglądaliśmy zaciętą walkę, a Polka wykorzystała czwartego break pointa i serwowała po wygranie meczu. Magdalena musiała bronić się przed wyrównaniem na 5:5, ale zrobiła to skutecznie i wykorzystała pierwszą piłkę meczową.
Mistrzyni turnieju w Guadalajarze w drugiej rundzie zagra z inną tenisitką, która przebijała się do głównej drabinki przez kwalifikacje – Caroliną Dolehide (246. WTA). W ewentualnym ćwierćfinale może dojść do rewanżu za US Open, bo w tej stronie drabinki jest Iva Jović, która pokonała Magdalenę w Nowym Jorku w pierwszej rundzie 7:5; 6:3.
