Tel zdobył piękną bramkę w 29. minucie, lecz zespół Roberto De Zerbiego nie zdołał tego wykorzystać, a nowy japoński nabytek Sydney, Takahiro Sekine, wyrównał na początku drugiej połowy.
Rozegrano także konkurs rzutów karnych, który Spurs wygrali 4:2.
"To była świetna bramka. Chcę też pogratulować drużynie, bo pracowaliśmy i walczyliśmy do końca, nawet w meczu towarzyskim. Cały czas idziemy do przodu" - powiedział Tel. "Sydney bardzo dobrze operowało piłką, ale także świetnie radziło sobie bez niej, więc nie było łatwo przeciwko nim grać".
De Zerbi postawił na wielu młodych zawodników i dał odpocząć swoim gwiazdom po długiej podróży do Nowej Zelandii, gdzie w niedzielę pokonali Auckland FC 2:0.
Podobnie było na Sydney Football Stadium, choć w wyjściowym składzie znaleźli się Archie Gray, Richarlison, Tel, Ben Davies, Manor Solomon oraz Martin Dubravka.
W podstawowym składzie pojawił się także szwedzki pomocnik Lucas Bergvall, który jest łączony z odejściem – zainteresowanie wykazują Newcastle i Nottingham Forest.
W drugiej połowie na boisku pojawił się rekordowy transfer Sandro Tonali, który opuścił pierwszy mecz wyjazdowy z powodu drobnego urazu, ale tym razem nie odegrał większej roli.
Nowy, dynamiczny nabytek Andy Robertson zadebiutował, grając przez 25 minut.
Nie zagrał natomiast Mateus Fernandes, który w zeszłym miesiącu przeszedł z West Hamu.
W Auckland rozegrał ostatnie pół godziny, ale brytyjskie media sugerują, że mógł doznać urazu i portugalski pomocnik nie znalazł się w kadrze meczowej.
James Maddison również był nieobecny, podobnie jak Destiny Udogie, Micky van de Ven i Jan Paul van Hecke.

20-letni Gray po raz drugi z rzędu wyprowadził zespół jako kapitan, a Tel i Conor Gallagher mieli swoje okazje już na początku, gdy Tottenham dominował w posiadaniu piłki i szybko rozgrywał akcje.
Tel został nagrodzony za aktywność, zdobywając pięknego gola z rzutu wolnego po tym, jak Solomon został sfaulowany tuż przed polem karnym.
Gallagher był bliski podwyższenia prowadzenia, trafiając w słupek chwilę później, a do przerwy Tottenham prowadził 1:0.
Rezerwowy Luca Williams-Barnett trafił w poprzeczkę tuż po wznowieniu gry, ale gospodarze wyrównali wbrew przebiegowi meczu, gdy podanie Koty Takai zostało zablokowane i piłka trafiła pod nogi Sekine, który w 55. minucie pewnie umieścił ją w siatce.
Skrzydłowy Tottenhamu Yang Min-Hyeok zmarnował stuprocentową okazję z bliska po podaniu Robertsona, a niedługo później nie trafił także głową – zwycięski gol już nie padł.
Spurs, którzy w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu ledwo uniknęli spadku, w sobotę zagrają w Sydney z Chelsea.
Chelsea rozpoczęła erę nowego trenera Xabiego Alonso od wygranej 6:4 z Western Sydney Wanderers we wtorek.
