W tym sezonie od Cristiana Chivu i jego drużyny oczekuje się drugiego z rzędu Scudetto. Inter wygląda na ekipę, która kontynuuje dobrą passę po efektownym zwycięstwie 4:1 na inaugurację z Monzą. Sześć punktów po dwóch meczach oznacza, że plan został zrealizowany.
Cagliari nie miało pomysłu, jak zatrzymać Inter, który od początku dominował w posiadaniu piłki i już w pierwszych 10 minutach objął prowadzenie. Nicolo Barella wyłożył piłkę na skraj pola karnego, gdzie Hakan Calhanoglu zaskoczył Elię Caprile, precyzyjnie posyłając piłkę w prawy dolny róg.
Gospodarze byli bezradni w kreowaniu własnych okazji, podczas gdy Inter atakował falami. Skuteczność Nerazzurrich w dalszej części pierwszej połowy pozostawiała jednak bardzo wiele do życzenia.
Caprile był bez wątpienia jednym z powodów. Popisał się świetnym refleksem przy mocnym woleju Federico Dimarco, choć sam też dał się złapać poza polem karnym i musiał liczyć na asekurację Juana Rodrigueza, który wrócił i zatrzymał próbę Barelli przed przekroczeniem linii bramkowej.
Pio Esposito był kolejnym, który oddał celny strzał, ale Caprile po raz drugi z rzędu nie pozwolił młodemu napastnikowi wpisać się na listę strzelców w tym meczu. Mimo że Caprile znów musiał być czujny, by zatrzymać Esposito z bliska, po przerwie gra Cagliari wyraźnie się poprawiła i gospodarze wreszcie zaczęli dochodzić do groźnych sytuacji.
Zmiany dokonane przez Fabio Pisacane tuż przed upływem godziny również przyniosły wyraźny efekt, bo Josep Martinez musiał interweniować na pełnym wyciągu, by powstrzymać Alieu Faderę przed dograniem piłki do Kevina Carlosa.
Późniejsze pudła Lautaro Martineza, Alessandro Bastoniego i Marcusa Thurama – wszystkie po podaniach Dimarco – zaczęły wzbudzać niepokój w obozie Interu i zapowiadały emocjonujące ostatnie 10 minut. Nie pomogło wprowadzenie Piotra Zielińskiego, cierpiał na taką samą nieskuteczność, jak reszta zespołu. Inter dobił do 30 strzałów (!) i wyśrubował xG w okolice czterech goli, ale kompletnie bez efektu.
Sardyńczycy ożywili się, gdy Adam Obert wbiegł w pole karne i uderzył nad poprzeczką, a chwilę później strzał Michela Ndary Adopo został w niewiarygodny sposób wybity głową przez Yanna Bissecka. Do ostatnich doliczonych sekund trwała walka o remis, ale nawet Caprile w polu karnym Interu nie zrobił różnicy. To oznaczało, że gospodarze nie zdołali uratować choćby punktu.
To już dziesiąte zwycięstwo Interu w ostatnich 11 meczach z Cagliari w Serie A, więc nie był to najtrudniejszy sprawdzian dla Mediolańczyków. Ale wygranie dwóch pierwszych spotkań ligowych po raz pierwszy od trzech sezonów to z pewnością dobry znak dla Chivu i spółki, niezależnie od stylu.
Podobnie, sezon Cagliari nie zostanie zdefiniowany przez ten wynik, choć zespół będzie chciał uniknąć wyrównania klubowego rekordu ośmiu porażek z rzędu z jednym rywalem w Serie A – obecnie seria ta dotyczy Juventusu – gdy w lutym przyjedzie na San Siro na mecz z Interem.

