Może ma już 35 lat, ale Luis Suarez wciąż może dać wiele radości kibicom. W pierwszym meczu w barwach Grêmio potrzebował zaledwie 38 minut na skompletowanie hat-tricka. Pierwszą bramkę strzelił już w 5. minucie, pokonując Gabriela Feliksa z Sao Luiz po podaniu Ferreiry.
Przyjezdnym udało się szybko wyrównać, ale Bitello ponownie wyprowadził Tricolor na prowadzenie. W 31. minucie ponownie rozpoczął się pokaz Luisito. W szybkiej kontrze Suarez ponownie przyjął odegranie Ferreiry, by wyrwać fanów z krzesełek. Kilka minut później skompletował hat-tricka, zgarniając piłkę wybitą przez obrońcę – nie przyjmował, kropnął od razu.
Mógł strzelić jeszcze czwartego gola, jednak tym razem obił bramkarza przyjezdnych. Po zmianie stron Urugwajczyk grał jeszcze 13 minut zanim zmienił go Diego Souza. Debiut wielkiego nazwiska na brazylijskiej ziemi oglądało z trybun 49 614 widzów.
Po zakończeniu meczu Suarez podniósł trofeum Recopa Gaúcha, czyli regionalny superpuchar. To już czwarty do kolekcji Grêmio, a najbardziej fanów cieszy chyba fakt, że derbowi rywale z Interu mają już o dwa mniej w dorobku.
Pierwszy hat-trick od 2018
Luis Suarez nie był w stanie trzykrotnie trafić do bramki w jednym meczu przez ponad cztery lata. Urugwajczyk ostatni taki wyczyn zanotował jeszcze w barwach FC Barcelony, gdy ta ogrywała Real Madryt 5:1 w październiku 2018.

