Zwycięzca wyprzedził o 0,09 s Ronniego Bakera i Kenny'ego Bednarka.
Lyles jest w znakomitej formie, mimo że dla Amerykanów tegoroczny sezon jest przejściowy, gdyż w kalendarzu nie ma żadnej z dwóch najważniejszych imprez na świecie. Amerykanin wyrównał w piątek swój rekord życiowy, ustanowiony w finale igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku.
"Nie robię nawet tego, co wiem, że potrafię. Nie jesteśmy w szczytowej formie. Nie mamy idealnej techniki. Daleko nam do niej. Dlatego będę nadal wymagał więcej. Po co zadowalać się czymś gorszym?" - powiedział sprinter po wygranej w Nowym Jorku.
W rywalizacji kobiet na tym samym dystansie Sha'Carri Richardson, mistrzyni świata z 2023 roku i srebrna medalistka olimpijska z 2024 roku, również zdobyła swój trzeci tytuł mistrzyni kraju z czasem 10,77. 26-letnia sprinterka, po trudnym sezonie 2025, w którym nie stanęła na podium globalnego czempionatu, wyprzedziła Kaylę White - 10,90, a także Tamari Davis - 11,00.
"To po prostu wspaniałe, że jestem w lepszym stanie, czuję się zdrowa psychicznie, fizycznie i emocjonalnie. Cała moja praca z trenerem zaczyna przynosić efekty" – przyznała Richardson.
Wysoki poziom z sezonu halowego utrzymał zaledwie 17-letni Cooper Lutkenhaus, który w marcu sensacyjnie wygrał bieg na 800 m w halowych mistrzostwach świata. W piątek był najszybszy w pierwszym biegu eliminacyjnym z czasem 1.45,83.
"Naprawdę perfekcyjnie wykonaliśmy nasz bieg w pierwszej rundzie. I wiecie, czułem się naprawdę dobrze z czasem 1.45. Teraz czuję się już lepiej, więc to naprawdę dobry znak" – powiedział Lutkenhaus. Finał na 800 m w Nowym Jorku w niedzielę.
Mistrzostwa USA zazwyczaj stanowią eliminacje do mistrzostw świata lub igrzysk olimpijskich, jednak w tym roku nie odbywa się żadna z tych imprez, sezon jest więc dla Amerykanów lżejszy.
