„Ścigałem się z bandą tchórzy” – powiedział Norweg po biegu, w którym 25-latek skrytykował także taktykę swoich przeciwników.
Ingebrigtsen, znany z taktycznej inteligencji, od początku narzucił tempo w tej światowej stawce. Jednak na ostatniej prostej najsilniejsi rywale wyprzedzili 25-latka, w tym zwycięzca Cameron Myers z Australii.
„Daję z siebie wszystko i biegnę po zwycięstwo, ale nie jestem wystarczająco mocny. Tak po prostu jest w tej chwili. Ale do cholery, co za banda przegrywów” – cytuje Ingebrigtsena norweski nadawca NRK.
Ingebrigtsen był bardzo rozczarowany taktyką swoich rywali. „Zając wykonuje przede mną fatalną robotę. Pozostali są teraz ode mnie dużo lepsi, ale na litość boską. A potem wszyscy ruszają do ataku, gdy zostaje tylko 50 metrów” – powiedział Ingebrigtsen, który potknął się na mecie w Brukseli.
Pozostali biegacze są „przerażeni” – podkreślił Ingebrigtsen. „Nie mogę się doczekać, aż wrócę za kilka miesięcy. Wtedy wszystkich zniszczę” – zapowiedział norweski mistrz świata.
Zaledwie miesiąc temu Ingebrigtsen, który w tym sezonie zmagał się z problemami z ścięgnem Achillesa, zdobył złoty medal w biegu na 5000 metrów podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Birmingham w Anglii.
