"To finał i najbardziej lukratywny mityng cyklu. Oni (organizatorzy - PAP) na nas zarabiają kolosalne pieniądze, a zbyt mało płacą za nasze występy" – powiedział Norweg kanałowi norweskiej telewizji publicznej NRK.
"Przedstawili mi ofertę, która była mało konkurencyjna i zbyt niska. Zagroziłem, że jeżeli jej nie podwyższą, to zrezygnuję ze startu i otrzymałem krótką odpowiedź: 'OK, w porządku', więc sprawa została zamknięta" – dodał.
Rzecznik organizatorów Gert van Goolen wyjaśnił NRK, że nie zgadzają się oni z opinią Warholma, ponieważ oferta była bardzo dobra i absolutnie konkurencyjna – na poziomie premii dla najlepszych lekkoatletów świata.
Jak oceniają norwescy eksperci, powodem rezygnacji – poza stroną finansową – może też być fakt, że w tym roku Warholm cztery razy przegrał z Alisonem dos Santosem, ostatni raz w czwartek w Zurychu, gdzie Brazylijczyk odebrał mu rekord świata, uzyskując wynik 45,80.
30-letni Warholm jest mistrzem olimpijskim z Tokio (2021), wicemistrzem paryskich igrzysk (2024). Jest też trzykrotnym mistrzem świata z Londynu (2017), Dohy (2019) i Budapesztu (2023) oraz czterokrotnym mistrzem Europy z Berlina (2018), Monachium (2022), Rzymu (2024) i tegorocznym z Birmingham.
