Elanga już w poprzedniej kolejce zapewnił Newcastle błyskawiczny start przeciwko Liverpoolowi, a i tym razem od początku był groźny, niepokojąc Antonina Kinskiego dośrodkowaniem, które niebezpiecznie zmierzało w kierunku dalszego słupka.
Po drugiej stronie boiska Mathys Tel oddał pierwszy groźny strzał dla Spurs, schodząc do środka i zmuszając Lukasa Horníčka do dobrej interwencji. Sroki nagle musiały się bronić, a Lewis Hall popisał się znakomitą interwencją w ostatniej chwili, blokując strzał bocznego obrońcy Pedro Porro.
Obrońca, który zdobył mistrzostwo świata FIFA, był bardzo aktywny i po rzucie rożnym oddał groźny wolej, który minimalnie przeleciał nad poprzeczką. Później dwóch nowych zawodników było blisko współpracy po kolejnym rogu: Omar Marmoush powinien był lepiej wykończyć akcję po świetnym dośrodkowaniu Andrew Robertsona.
Stałe fragmenty gry wciąż wydawały się najgroźniejszą bronią. Jan Paul van Hecke sprawdził czujność Horníčka tuż przed przerwą, ale do szatni oba zespoły schodziły przy remisie.
Po powrocie Spurs kontynuowali napór, a Malick Thiaw może mówić o szczęściu, że nie podyktowano rzutu karnego za nieostrożny wślizg na Marmoushu, zanim Rodrigo Bentancur nie wykorzystał dobitki.
Hall ponownie próbował przechytrzyć Porro, oddając groźny strzał z dystansu, który minimalnie minął bramkę. Elanga utrzymywał gości w ofensywie, minął Kinskiego, ale zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i nie zdołał skierować jej do pustej bramki.
Marmoush w swoim debiucie prezentował się bardzo aktywnie i po dynamicznym rajdzie oddał groźny strzał tuż obok słupka. Przełamanie jednak nadeszło ze strony Newcastle, a kluczową rolę odegrał również debiutujący Nico Gonzalez. Były zawodnik Manchesteru City popisał się świetnym przerzutem na drugą stronę boiska do Amara Dedicia, który dograł piłkę do Elangi.
Szwed miał jeszcze sporo do zrobienia, ale efektownie obrócił się przy byłym koledze z drużyny Sandro Tonalim, po czym precyzyjnym strzałem trafił w słupek i do siatki. Drużyna Roberto De Zerbiego odpowiedziała i Horníček musiał bronić kolejny groźny strzał Porro z dystansu.
Jednak akrobatyczny strzał Yoane Wissy po kolejnym rzucie rożnym praktycznie rozstrzygnął losy meczu, a duży błąd Marmousha w końcówce przypieczętował siódmą porażkę Spurs w ostatnich dziewięciu ligowych starciach z Newcastle.
To także pierwszy raz od 15 lat, gdy drużyna z północnego Londynu przegrywa oba pierwsze mecze ligowe, co jest niepokojącym sygnałem po dwóch sezonach zakończonych na 17. miejscu.

