Borussia Dortmund prowadzona przez Niko Kovaca postawiła na Serhou Guirassy'ego wspieranego przez dwóch nowych greckich zawodników w pierwszym meczu sezonu. To okazało się strzałem w dziesiątkę już w pierwszych 10 minutach.
Hamburger SV nie nadążał za tempem podań Dortmundu, a świetna współpraca Konstantinosa Karetsasa z Guirassym pozwoliła temu drugiemu przełożyć piłkę na prawą nogę na skraju pola karnego i precyzyjnym strzałem w długi róg otworzyć wynik spotkania.
Reszta pierwszej połowy była dla HSV bardzo trudna pod względem przebiegu gry, ale goście długo bronili się przed utratą drugiej bramki. Daniel Heuer Fernandes miał w tym duży udział, broniąc strzały Felixa Nmechy i Karetsasa, a reszta zespołu dopiero w ostatnich pięciu minutach pierwszej połowy zmusiła Gregora Kobela do interwencji.
W ostatnich sekundach pierwszej połowy Giannis Konstantelias dopadł do podania Maximiliana Beiera i wbiegł w pole karne, a jego strzał po rykoszecie od Sebastiaana Bornauwa wpadł do siatki przy dalszym słupku.
Po przerwie obraz gry się nie zmienił, choć tym razem Konstantelias spudłował, a następnie musiał opuścić boisko z powodu urazu. Około 60. minuty Hamburger SV nabrał wiatru w żagle – Patson Daka zmarnował dwie okazje, w tym jedną, gdy piłka po jego strzale otarła się o słupek.
Gości dodatkowo podbudowała czerwona kartka dla wprowadzonego z ławki Samuele Inacio za niebezpieczny faul na Albercie Gronbæku, po czym niecelne próby oddali jeszcze Duńczyk i Albert Sambi Lokonga.
Najlepsza defensywa poprzedniego sezonu Bundesligi bez problemu zanotowała pierwsze czyste konto w tej kampanii, a 20 oddanych strzałów pokazało, jak duże ambicje miała Borussia w ofensywie.
Tymczasem drugi sezon HSV po powrocie do elity może być jeszcze trudniejszy niż poprzedni. Po licznych odejściach i niewielu nowych transferach, większą rolę mogą odegrać wychowankowie, tacy jak 16-letni Louis Lemke.

