Pięć goli i mecz otwarty do ostatnich minut na Brianteo: Udinese pokonało 3:2 Monzę po spotkaniu, które kilkukrotnie zmieniało obraz gry. Początek należał do Monzy, która agresywnie pressowała i długo utrzymywała Udinese na własnej połowie. Najlepszą okazję miał Colpani, obsłużony przez Cutrone, ale jego strzał zablokowała obrona. Friulanie wytrzymali napór i z upływem czasu zaczęli przejmować inicjatywę.
Około 32. minuty padła pierwsza bramka. Monza straciła piłkę w niebezpiecznym miejscu, Davis rozpoczął kontrę, a Ekkelenkamp uderzył na bramkę. Po rykoszecie piłka trafiła do Piotrowskiego, który spokojnie lewą nogą pokonuje Thiama.
Prowadzenie trwało jednak tylko pięć minut, bo Mangas zagrał do Colpaniego za linię obrony i numer 10 doprowadził do remisu 1:1.
Końcówka pierwszej połowy całkowicie odmieniła przebieg meczu. Kamara, już wcześniej aktywny przy pierwszym golu, ponownie zapewnił Udinese prowadzenie strzałem, przy którym Thiam nie miał szans. Minęły zaledwie dwie minuty i padł trzeci gol, tym razem autorstwa Ekkelenkampa, co dało wynik 3:1 i sprawiło, że do przerwy to friulanie kontrolowali sytuację.
Udinese nie zwalniało także po przerwie i kilkukrotnie szukało czwartego gola, najpierw za sprawą Unaia Gómeza, potem Davisa. Monza próbowała odmienić losy meczu wprowadzając Akinsanmiro i Folorunsho, a pierwszy z nich od razu zrobił różnicę: jego dośrodkowanie trafiło do Vareli, który z bliska głową zdobył bramkę na 2:3.
Od tego momentu Monza podkręciła tempo i wielokrotnie szukała wyrównania na 3:3, zwłaszcza dzięki Folorunsho i Mocie. Ale Udinese wytrzymało napór i obroniło prowadzenie do ostatniego gwizdka. Dla Juricia to druga porażka z rzędu, a gospodarze wciąż mają zero punktów, podczas gdy goście po dwóch kolejkach zebrali już cztery.

