Będzie miał okazję się zrewanżować. Liam Lawson pojedzie w sprincie i wyścigu głównym za kierownicą RB22, zastępując Isacka Hadjara w Zandvoort. Po wielu miesiącach od zdegradowania do Racing Bulls będzie miał szansę pokazać, na co go stać, a także zdobyć jak najwięcej punktów dla zespołu i przygotować się na przyszłość.
Fotel w Red Bullu: szansa i jednocześnie trudny prezent
To powrót Lawsona. Kierowca ponownie zasiądzie za kierownicą bolidu z bykiem na masce, mimo że zespół odsunął go po zaledwie dwóch wyścigach w sezonie 2025. Wtedy młody Nowozelandczyk miał tylko 23 lata i był po zaledwie pięciu startach w Alpha Tauri.
Doskonale zdaje sobie sprawę z wymagań Red Bulla i wie, że musi zaprezentować się bardzo dobrze w ten weekend, jeśli chce zrobić wrażenie. Przejmując miejsce Hadjara, powinien mniej więcej osiągnąć szóste miejsce na starcie (to regularna pozycja Francuza), a także udowodnić, że decyzja o postawieniu na niego zamiast na Yukiego Tsunodę była słuszna.
Jeśli osiągnie bardzo dobry wynik, może również zapewnić sobie najbliższą przyszłość. W ostatnich tygodniach pojawiły się bowiem plotki, że może stracić miejsce na rzecz lidera F2, Nikoli Tsolova. Jednak jeśli poradzi sobie dobrze, taki scenariusz nie powinien już wchodzić w grę. Z kolei całkowita porażka mogłaby mu poważnie zaszkodzić.
Tak czy inaczej, będzie miał okazję się wyróżnić. A to w końcu liczy się najbardziej.
Imponujący postęp w półtora roku
Czas przyniósł efekty. Regularnie pojawia się w czołówce, prawie zawsze kończy wyścigi w punktach i potrafi stawić czoła rywalom. Obecnie zajmuje 9. miejsce w klasyfikacji kierowców, tuż przed Pierre'em Gaslym i swoim zespołowym kolegą, Arvidem Lindbladem. Jako prawdziwy lider zespołu prezentuje świetną formę i nie cofa się przed wyzwaniami.
Kilka dni temu przyznał, że "jest bardzo skoncentrowany na tym, gdzie (obecnie) się znajduje. Chodzi o to, by zapewnić sobie dobry sezon i oczywiście spróbować mieć przyszłość w Formule 1 oraz pracować nad tym samym celem, do którego wszyscy dążymy"
W tym sezonie ma szansę nie tylko być siłą środka stawki, ale też błyszczeć, gdy tego się od niego oczekuje. Teraz to od niego zależy, czy zapisze się w pamięci kibiców i będzie dalej pracował, by jeszcze bardziej się rozwinąć.
