Oleksiejczuk przystępował do tego pojedynku na fali trzech zwycięstw z rzędu, co było jego najlepszym wynikiem w UFC, gdzie walczy od 2017 roku. Nigdy wcześniej nie zanotował takiej serii walcząc dla najlepszej organizacji MMA.
Jego rywalem w Baku był Abus Magomiedow. Rosyjsko-niemiecki podochodzenia kumyckiego walczy dla UFC od 2022 roku. Wcześniej miał epizod w KSW. W grudniu 2020 roku pokonał w walce wieczoru w Łodzi Cezarego Kęsika. Łącznie przed starciem z Oleksiejczukiem bił się z Polakami trzy razy. Na początku kariery, walcząc w organizacji GMC przegrał z Rafałem Moksem i pokonał Rafała Błachuta.
Magomiedow przed pojedynkiem z Polakiem na gali UFC w Baku miał bilans 28-7-1. Michał natomiast legitymował się bilansem (22-9, 1NC).
Niestety starcie nie potoczyło się po myśli Oleksiejczuka, który po upływie trzech minut pierwszej rundy zachwiał się po ciosach rywala i padł na matę, a tam Magomiedow dokończył już dzieła i duszeniem gilotynowym "odciął prąd" Polakowi, który przegrał przez poddanie.
Dla 31-latka to bolesna porażka, która psuje jego dobry ostatnio bilans. Oleksiejczuk jednak nie załamuje rąk i zapowiada, że będzie dalej walczył o swoje.
"Ciężko mi, wrócę i tak. Pozostaje mi tylko walka, dziękuję Wam za Wasze wielkie wsparcie i zawsze mam Was w swoim sercu. To bardzo bolesny cios, ale to nic, wrócimy" – przekazał w mediach społecznościowych Polak.
